Dzisiejszy wpis jest tłumaczeniem postu Becky Mansfield ze strony your modern family, bardzo chciałam się nim z Wami podzielić.

 

Widzę, jak patrzysz na mnie, kiedy trzymam w ramionach mojego 7-latka, mojego 5-latka, moją 3-latkę. Chcę ci coś powiedzieć: mój 9-latek już nie mieści mi się na rękach… i dlatego właśnie wciąż noszę moje dzieci.

W zeszłym roku niosłam go po raz ostatni. Stał się zbyt wysoki, bym mogła go nosić. Jest prawie tak duży, jak ja (mam 1,49 m) i pamiętam, że kiedy próbowałam go podnieść, aby przenieść go korytarzem, nie dałam rady. Był wyższy i cięższy, niż pamiętałam. Kiedy to się stało? Kiedy tak bardzo urósł? Kiedy tak bardzo dojrzał?

W ubiegłym roku mój 7-latek zranił się na boisku do piłki nożnej, zeszłam na murawę i zaniosłam go na trybuny. Mój mąż, który był też trenerem naszego syna, zapytałł: „Kochanie? Dlaczego go niosłaś? Był w stanie iść”. Odpowiedziałam: „Wiesz ilu ludzi obchodziło to, że go niosłam? JEDNEGO, jednego człowieka… Beau, naszego syna”. Jego to obchodziło. To on czuł się bezpieczny, kochany, pod opieką swojej mamy. Nie miało znaczenia co myśleli ludzie na trybunach, bo nie byli moimi dziećmi.

W tym roku, Ethan, lat 5, był zmęczony i kiedy powiedziałam mu, że go poniosę odrzekł: „Myślę, że jestem już za stary”. Wyjaśniłam, że nigdy nie można być za starym na to, żeby być niesionym przez swoją mamę. Zbyt dużym, być może, ale nie za starym.

Kiedy 3-letnia Allie chce być noszona, podnoszę ją. Żartuję, że żyje na moim biodrze. To nie będzie trwało wiecznie. Teraz jest zapatrzona w swoją mamę i chce być stale u mnie na rękach. Uwielbiam, kiedy biegnie do mnie się przywitać i wskakuje mi w ramiona, bo wiem, że to się skończy. Wiem, że skakanie w ramiona zamieni się w „Och, cześć mamo”, w zaledwie kilka lat. Tak, będę ją nosić… tak długo, jak mi na to pozwoli.

Pamiętam, że wszystko co robimy, kiedyś się kończy. Moi rodzice nie nakrywają mnie już kołdrą, nie czytają mi już książek, nie wiążą mi sznurówek, nie pomagają mi jeździć na rowerze, ani odrabiać pracy domowej. Nie… dorosłam. I nasze dzieci też dorosną. Wkrótce nie będę już robić dla nich tych rzeczy. Dopóki pamiętam, że to wszystko nie trwa długo, dopóty czerpię radość z każdej sekundy.

Być może w przyszłym tygodniu ostatni raz wniosę 7-letniego Beau po schodach albo ostatni raz zaniosę 5-letniego Ethana do łóżka, albo ostatni raz przeniosę 3-letnią Allie przez sklep spożywczy.

Dziś nie jest ten dzień… dziś nadal noszę moje dzieci i nie obchodzi mnie kto o tym wie.

Disclaimer:
Informację zawarte na stronie służą wyłącznie celom edukacyjnym i informacyjnym, czasami tylko poglądowym, dlatego nigdy nie mogą zastąpić one opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo.

 

Blog rodzicielstworadosci.com nie ma poprawiać humoru, ma skłonić do refleksji. Opierając się na badaniach naukowych i doświadczeniach własnych może wskazać Ci alternatywną drogę do szczęścia…

 

Może zainteresuje Cię też:

Czy kangurując wychowam maminsynka?

5 zagrożeń płynących ze spowijania czyli dlaczego nie? cz. II

Jak nosiły nasze babki i sąsiadki czyli sztuka noszenia w obrazach i zdjęciach

Zanim podasz dziecku sterydy

Jak wyczytać osobowość z budowy ciała czyli rzecz o „morfach”

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather