Większości z Was treść tego wpisu się nie spodoba. Ba! Mnie się ona nie podoba! Miałam 5 usg z Lu i oczywiście od 5 miesiąca, co miesiąc, badanie dopplerowskie plus doppler w domu (użyty dwa razy). Jednak, choć źle mi, że nie wiedziałam tego wszystkiego wcześniej, to mimo wszystko wolę wiedzieć…

 

Badania starałam się ułożyć chronologicznie.

 

  1. Liebeskind w 1979 roku ujawniła, że „zaburzenia zachowania utrzymują się… w komórkach, narażonych na pojedynczą dawkę ultradźwięków diagnostycznych, 10 pokoleń po insonacji [badanie przepływów krwi, dopplerowskie]”. Stwierdziła też: „Jeżeli badane były komórki rozrodcze, efekty mogą ujawnić się dopiero w kolejnym pokoleniu”. Na pytanie o to, jakich problemów należy wypatrywać, odpowiedziała: ‚Subtelnych. Szukałabym możliwych zmian behawioralnych. w odruchach IQ i koncentracji”. [1, 2]

Ponieważ USG rozwijało się bardzo szybko, bez właściwej oceny, jest niezwykle trudno jest dowieść, że ekspozycja na ultradźwięki powoduje subtelne efekty. W końcu, ponad dziesięć lat zajęło, udowodnienie, że gros poważnych nieprawidłowości, występujących u niektórych noworodków, spowodowało podanie talidomidu ich matkom. {więcej} Jednakże, istnieje wiele badań nad ultradźwiękami, które rodzą bardzo poważne pytania…

 

2.

Powinno się stale monitorować zagrożenia, mogące płynąć z USG. (…) Nigdy nie będzie używać się USG na dzieciach przed trzecim miesiącem ciąży.

W dzisiejszych czasach [1979] ultradźwiękowe urządzenia diagnostyczne, wykorzystują tak małe ilości energii, że wydają się być bezpieczne, ale nie wolno zapominać o możliwości, że może istnieć próg bezpieczeństwa, prawdopodobnie różny dla różnych tkanek, a wraz z rozwojem bardziej wydajnych i zaawansowanych urządzeń może on zostać przekroczony.

 

profesor Ian Donald, pionier Ultrasonografii

 

 

3. Grupę kobiet, zagrożonych porodem wcześniaczym, ze względu na skracającą się szyjkę macicy, podzielono na te badane ultradźwiękami – wśród nich ponad połowa (52%) rzeczywiście urodziła przed czasem oraz badane ręcznie – wśród których 25% urodziło przed czasem. Dodatkowo 55% kobiet badanych poprzez USG otrzymało leki tokolityczne (hamujące czynność skurczową macicy), w stosunku do 21% badanych ręcznie. Rodzaj badania nie miał wpływu na śmiertelność okołoporodową. [3]

 

4. Badanie przeprowadzone w 1990 roku w Helsinkach wykazało, że nie tylko badane kobiety narażone są na skutki uboczne USG. Fizjoterapeuci używają ultradźwięków do leczenia wielu schorzeń, okazało się, że jeśli fozjoterapeutki w ciąży używały maszyny do USG przez minimum 20 godzin tygodniowo to znacznie rosło u nich ryzyko samoistnego poronienia. Ryzyko samoistnego poronienia po 10 tygodniu ciąży rosło także jeśli fizjoterapeutki wystawione były na działanie ciepła terapeutycznego przez 5 godzin w tygodniu i na same ultradźwięki 10 godzin tygodniowo. [4]

 

5. Trzy, zrandomizowane badania nad dopplerami – mocniejszą wersją ultradźwięków, obecnie wykorzystywaną w większości szpitali – wykazały czterokrotny wzrost liczby śmierci okołoporodowych.

Pierwsze, duże badanie (9 000 kobiet) wykazało 20 poronień w grupie, wystawionej na działanie ultradźwięków i ani jednego w grupie, która USG nie miała.

W drugim odnotowano podwojenie liczby przedwczesnych porodów w grupie „podglądanej”.

Trzecie wykazało, wspomniane już wcześniej, zahamowanie wzrostu dziecka w łonie matki. [5]

 

6.  Kiedy w Anglii 1 246 kobiet, między 19 a 32 tygodniem ciąży, poddano za pomocą dopplera comiesięcznemu badaniu przepływów krwi w macicy i pępowinie 17. z ich dzieci zmarło w trakcie porodu lub w jego okolicach, w stosunku do 7. dzieci z liczącej 1 229 kobiet, grupy kontrolnej. Badanie dopplerowskie wskazało na możliwy problem, tylko u jednego ze zmarłych dzieci. [6]

 

7. Szwajcarskie badanie (próba:15 935 ciężarnych) z 1993 roku wykazało, że liczba żywych urodzeń oraz liczba dzieci w słabym stanie poporodowym (poniżej 7 punktów Apgar w pierwszej minucie) była taka sama w grupie, która wykonała rutynowe USG i tej, która ich nie wykonała.

Rutynowe badania USG mogą być skuteczne i użyteczne w badaniach przesiewowych, w kierunku wad rozwojowych. Wykorzystywane są właśnie w tym celu, jednak należy wyraźnie określić i wziąć pod uwagę ryzyko, związane z fałszywie dodatnim rozpoznaniem, w oderwaniu od zagadnień etycznych, o których należy powiedzieć osobno”. [7]

 

8. Inne badanie wykazało zahamowanie wzrostu dzieci w macicy, u kobiet, które wykonały pięć badań USG, w przeciwieństwie do grupy, która wykonała tylko jedno takie badanie, w 18. tygodniu ciąży.

„Powtarzanie badań ultrasonograficznych i dopplerowskich [sic!] powinno być zarezerwowane wyłącznie dla kobiet, u których korzyści z badania przewyższają ryzyko, związane z tymże”. [8]

 

9. W Kanadyjskim mieście Calgary przebadano 72. dzieci z opóźnioną mową, z nieznanych przyczyn, i porównano je do grupy kontrolnej 142. dzieci tej samej płci, daty urodzenia i kolejności urodzenia w rodzinie. Dzieci należały do tej samej klasy społecznej, podobnie ważyły i pochodziły z ciąż o podobnym do siebie czasie trwania. Dzieci z zaburzeniami mowy były dwukrotnie częściej, niż te z grupy kontrolnej, wystawione na działanie ultradźwięków w łonie matki. 61% u dzieci z problemami i tylko 37% z grupy kontrolnej, miało choć jedno USG. [9]

 

10. Brakuje badań na temat skutków badań dla psychiki rodziny, kiedy USG „wykrywa wadę” – czy to prawdziwą czy fałszywą.

Małżeństwo, w drugiej ciąży, została skierowana na amniopunkcję, ze względu na niepokój i wiek matki (35 lat). ich trzyletni syn, podczas badania, bawił się beztrosko, podczas konsultacji. Kiedy syn i żona opuścili pokój, mąż wyznał, ze zdecydowali się na amniopunkcję, aby uniknąć kolejnego dziecka z „uszkodzonym mózgiem”. Okazało się, że w pierwszej ciąży USG wykazało torbiel (choroid plexus cyst)  w mózgu ich synka. Mimo że dziecko urodziło się zdrowe, ojciec postrzegał je jako „wyłączone”, ze względu na rzekomą torbiel w mózgu. [10]

 

11. Eksperymenty na zwierzętach

Badanie przeprowadzone na małpach wskazały na wzrost problemów behawioralnych, jak np. wycofanie się społeczne oraz problemy z napięciem mięśniowym i małą masę ciała.

Eksperyment przeprowadzony na świnkach morskich wykazał, że USG jest w stanie podnieść temperaturę tkanki mózgowej przy kości, aż o 5,1°C! Jeżeli to samo dzieje się u ludzkich dzieci, w czasie, gdy rozwija się ich mózg i jest on najbardziej podatny na uszkodzenia (ok. 16 tygodnia) to może dojść do zniszczenia jego żywych komórek, bez możliwości ich zregenerowania się. Może to prowadzić do długotrwałego uszkodzenia układu nerwowego. [11]

 

12. Jedną z „obietnic”, jakie niesie ze sobą rutynowe badanie USG jest wczesne wykrycie wady u dziecka i to, że lekarze będą w stanie mu pomóc. I tu pojawia się niemieckie badanie z 1998 roku… Na 2 378 ciąż 187.dzieci było opóźnionych w rozwoju, a USG wykryło wady jedynie u 58 z nich. 45.dzieci zostało błędnie zdiagnozowanych, jako opóźnionych we wzroście (Demon Apteczny mógłby coś o tym opowiedzieć…), natomiast spośród 72.dzieci faktycznie zbyt wolno rosnących, przed urodzeniem zdiagnozowano jedynie 28. z nich, mimo tego, że matki miały średnio 4,7 USG.

Niemowlęta zdiagnozowane jako „małe” o wiele częściej rodziły się przez cesarskie cięcie (44,3 % vs. 17,4%). Jeżeli dzieci rzeczywiście cierpiały na hipotrofię to 74,1 % ze zdiagnozowanych dzieci rodziło się przez cc, w stosunku do 30,4% dzieci niezdiagnozowanych przed porodem.

Porody przedwczesne występowały pięć razy częściej w grupie zdiagnozowanej. Przeciętna, zdiagnozowana w kierunku hipotrofii ciąża trwała od dwóch do trzech tygodni krócej. Przewiezienie na intensywną terapię zdarzało się trzy razy wśród dzieci zdiagnozowanych. [12]

 

13. Profesor Jane Robinson zwraca uwagę na to, że nie ma badań, dotyczących wpływu ultradźwięków na dzieci przed 10.tygodniem ciąży (zwłaszcza martwią ją USG dopochwowe), ani efektów ponad godzinnej ekspozycji na ultradźwięki. Badaczka zauważa również, że w dzisiejszych czasach, kiedy USG stało się standardem, bardzo trudno o grupę kontrolną. [13]

 

14. W 2001 roku przebadano Szwedów, urodzonych między 1973 a 1978 roku, służących w wojsku. Matki 6 858 z nich miały przeprowadzone standardowe badanie USG w ciąży, a 172 537 matek nie miało USG w ciąży. Okazało się, że fakt wykonania badania USG w ciąży zwiększał o ponad 30% prawdopodobieństwo, iż nowo narodzony chłopiec będzie leworęczny. Wynik ten jasno sugeruje, że badanie USG może wpływać na rozwój mózgu. [14] Leworęczność nie jest to problemem samym w sobie, jednak związana jest ze zwiększonym ryzykiem dysleksji, trudności w nauce oraz opóźnienia mowy.

 

15. Pięć lat później grupa naukowców, eksperymentująca na embrionach myszy, udowodniła fakt, że ultradźwięki zakłócają proces zwany „migracją neuronów”, podczas którego neurony przemieszczają się na ostateczną pozycję. [15] 2007

 

16.

Pewna angielska grupa badaczy obserwowała 79 niezdiagnozowanych ‚odpowiednio’ wcześniej porodów pośladkowych. Rezultaty porodu w tej grupie były jednakże tak samo zadowalające, jak w przypadku wcześniejszej diagnozy ułożenia pośladkowego. A nawet, można powiedzieć, lepsze, gdyż z powodu braku wcześniejszych informacji wykonano mniej cesarskich cięć.

C. Didierjean-Jouveau, Poród bez granic

 

 

17. Amerykańska FDA (Food and Drink Administration) ostrzega, że nie można uznać badania USG za nieszkodliwe, nawet w małych „dawkach” i rozważa nawet działania, które miałyby uregulować poczynania prywatnych klinik, oferujących „pamiątkowe” USG, podczas których fale ultradźwiękowe skupiają się, przez dłuższy czas, na buźce i/lub narządach płciowych dziecka. [16]

 

18. Fałszywe wyniki

Często, jako argument, przemawiający za USG, podaje się jego rzekomą zdolność wykrywania wad u płodu, na tyle wcześnie, by przerwać ciążę.

Po pierwsze kilka odrębnych badań wykazało, że USG nie poprawia ogólnych wyników zdrowia dzieci i nie ma powodów, by proponować je 80% ciężarnych.

Po drugie USG wykrywa jedynie garstkę z pośród ponad 5 000 możliwych wad chromosomalnych. Jest ono najbardziej skuteczne w wykrywaniu zespołu Downa (80% przypadków), ale nawet tutaj możliwa jest fałszywa diagnoza i uznanie zdrowego dziecka za chore, o czym dowiedzieć można się wyłącznie, jeśli rodzice zdecydują się pozwolić takiemu dziecku przyjść na świat… Nie wiadomo ile zdrowych dzieci zostało zabitych z powodu mylnej diagnozy. Rodzice, którzy decydują się przyjąć swoje dziecko takim, jakie jest miesiącami żyją w stresie, pełni obaw. W jednym z Walijskich szpitali (w Cardiff) skany wykryły „martwe” dzieci, które jednak „ożyły” tuż przed planowanym, wywoływanym poronieniem! [17]

Wystarczy przekopać się przez kilka polskich for, żeby przekonać się o tym, że przypadek szpitala w Cardiff nie jest odosobniony.

 

 

 

Disclaimer:
Informację zawarte na stronie służą wyłącznie celom edukacyjnym i informacyjnym, czasami tylko poglądowym, dlatego nigdy nie mogą zastąpić one opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo.

 

Blog rodzicielstworadosci.com nie ma poprawiać humoru, ma skłonić do refleksji. Opierając się na badaniach naukowych i doświadczeniach własnych może wskazać Ci alternatywną drogę do szczęścia…

 

Może zainteresuje Cię też:

Cięcie dla cesarzy czyli zdumiwająca historia cesarki cz.I

Zanim podasz dziecku sterydy

Dlaczego poczekać z zaciśnięciem… czyli skutki przedwczesnego odpępniania

Obrazkowa historia porodów

Kiedy czas odstawić dziecko od piersi? [LLL]

 

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather