Gdy wreszcie znieczulenie antyseptyka i aseptyka weszły do powszechnego użycia chirurdzy mogli wreszcie skupić się na poprawieniu techniki cesarskiego cięcia.

Już w 1876 profesor Eduardo Porro przeprowadził pierwsze cesarskie cięcie, przy użyciu nowoczesnej techniki, jaką była histerektomia. Metoda ta polegała na jednoczesnym nadszyjkowym wycięciu macicy z wszyciem kikuta szyjki w powłoki
jamy brzusznej co ograniczało możliwość rozwoju infekcji. [1]

Jednak okaleczenia jakie powodował dość szybko udało się wyeliminować, zakładając szwy na macicę. To Max Saumlnger od 1882 roku wywierał tak silny wpływ na kolegów po fachu, że zaczęli oni zmieniać swoje praktyki. Saumlnger w swojej monografii polecał użycie srebrnych nici, które to także były świeżym wynalazkiem ginekologa J. Mariona Simsa. Sims wymyślił srebrne szwy, by operować przetoki, powstałe wskutek traumatycznych porodów (z użyciem kleszczy).

J. Marion Sims naprawiający przetokę pęchorzowo-pochwową przy użyciu srebrnych szwów, 1870.

 

Kiedy tylko cesarska stała się bezpieczniejsza (za czasów profesora Porro prawie 100% śmiertelność spadła do 60%) położnicy optowali za tym, by nie zwlekać z operacją. Za tym, by nie czekać wiele godzin nieefektywnego porodu optowali m.in. Thomas Radford w Anglii, Robert Harris w USA i Franz von Wickel w Niemczech. Miało to polepszyć statystyki. Uważali oni, że szanse na przeżycie kobiety są większe, jeśli nie straciła ona przytomności przed operacją.

Gdzie ciąć macicę?

Wraz ze wzrostem zaufania do chirurgów zaczęli oni zastanawiać się nad innymi kwestiami, takimi jak w którym miejscu najlepiej naciąć macicę. Między 1880, a 1925 rokiem położnicy eksperymentowali z poprzecznymi cięciami w dole macicy. To udoskonalenie zmniejszało ryzyko infekcji oraz pęknięcia macicy w kolejnej ciąży.

Kolejne modyfikacje, jak cięcie z pochwy, pomogły uniknąć zapalenia otrzewnej u pacjentów, którzy już cierpieli z powodu jakichś infekcji. Jednak potrzeba takiego cięcia została niemal całkowicie wyeliminowana po II Wojnie Światowej, dzięki rozwojowi nowoczesnych antybiotyków.

Aleksander Fleming wynalazł penicylinę w 1928 roku, a po jej oczyszczeniu w 1940 roku stała się lekiem powszechnie dostępnym i ratującym matki zarówno po cesarskich cięciach, jak i porodach naturalnych.

Tymczasem, na początku XX wieku, Munro Kerr propagował cięcie szyjki macicy nisko, a jego zdanie podzielali Joseph B. DeLee i Alfred C. Beck. Ta technika minimalizuje ryzyko infekcji oraz pęknięcie macicy i do dziś jest najchętniej stosowanym wyjściem.

Religia a cięcie cesarskie

Na historię cięcia wpływ miał nie tylko postęp medycyny, zmiany demograficzne, ale i inne czynniki, także religia. Jak już wspomniano w poprzednich częściach, zarówno prawo rzymskie, jak i żydowskie wpływało na praktyki związane z położnictwem.

Później, na początku XIX wieku, w rzymskokatolickiej Francji, wątpliwości dotyczące np. chrztu nienarodzonego dziecka, skłoniły lekarzy (także tych najlepszych w kraju) do wzmożonego wysiłku, by udoskonalić cięcie cesarskie.

Protestancka Anglia unikała cięcia cesarskiego, ale pozwalała na inne „eksperymenty” związane z brzuchem, głównie operacje jajników. Brytyjscy położnicy stawiali życie matki na pierwszym miejscu (ponad 50% śmiertelność po cięciu) i zwykle decydowali się na kraniotomię.

Urbanizacja przyniosła krzywicę

Na przełomie XIX i XX wieku gwałtownie rosła urbanizacja, a wraz z nią zwiększone zapotrzebowanie na cesarskie cięcie… Odcięte od produktów rolnych i rzadko wystawiane na słońce dzieci cierpiały na krzywicę. Kobietom często zakazywano naturalnych porodów, ze względu na wykrzywione kości miednicy. W rezultacie liczba cięć cesarskich poszybowała w górę.

Rodzina z krzywicą, Paryż 1990

W 1930 roku do szkół i klinik dostarczano mleko (zarówno w Europie, jak i w USA), dzięki czemu problem nieprawidłowego wzrostu kości zaczął maleć. Jednakże, wielu spośród lekarzy, powolnie odpowiadała na zmniejszone zapotrzebowanie na cesarki… Faktem jest, że po II Wojnie Światowej, liczba cięć nigdy nie wróciła do stanu sprzed epidemii krzywicy, mimo wielu głosów, iż jest to operacja nadużywana.

Ruch „bezpiecznego mleka” (safe milk movement) miał zasługi dla medycyny prewencyjnej. Reformatorzy współpracowali z rządami wielu krajów, by poprawić zdrowie matek i dzieci. Paradoksalnie, mimo że więcej matek zostało otoczonych opieką prenatalną, liczbą interwencji rosła. Tak samo zadziałało zaangażowanie rządów stanowych i federalnych w finansowanie i nadzorowanie opieki nad matką i płodem. Z tymi zmianami powoli przychodziło też większe zainteresowanie samym płodem.

Od 1940 roku tendencja do medykalizacji ciąży i porodu stale rośnie.

Do roku 1938 około połowa porodów w USA odbywała się w szpitalach, wzrastając do 99% w roku 1955.

W tym samym okresie rozkwitały badania medyczne i technologia, postępy dokonane w technice znieczulenia poprawiły jakość i bezpieczeństwo cesarek. W wielu krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych, znieczulenie podpajęczynówkowe lub zewnątrzoponowe stosowane jest obecnie także przy normalnym porodzie. Często zastępuje ono znieczulenie ogólne, pozwalając tym samym kobietom, poddanym cesarskiemu cięciu, zachować przytomność. Ułatwia to natychmiastowy kontakt matki z dzieckiem i powstanie więzi [bonding: matka->dziecko].

Ojcowie a cesarskie cięcie

Obecnie ojcowie często pomagają partnerce w trakcie porodu i zaraz po nim: zarówno porodu drogami natury, jak i poprzez cesarskie cięcie.

Początkowo, kiedy porody przeniesiono z domów do szpitali ojcowie zostali z nich całkowicie wykluczeni. Zaczęło się to zmieniać wraz z nadejściem antybiotyków oraz znieczulenia, pozwalającego na zachowanie świadomości.

Zmiany, dokonujące się w postrzeganiu płci doprowadziły dziś do tego, że ojcowie bardzo angażują się w rodzicielstwo, od najwcześniejszych chwil: chodzi z żoną na usg, uczestniczy w szkole rodzenia i trzyma żonę za rękę, kiedy ta rodzi – nieważne jaką drogą. (W Polsce, zdaje się, nadal nie wszędzie wolno ojcom być obok żony, jeśli w grę wchodzi cesarka).

Gwałtowny wzrost liczby cc

Obecnie w Stanach Zjednoczonych nieco ponad 1 na 7 kobiet cierpi w ciąży z powodu komplikacji, takich jak: cukrzyca ciążowa, nadciśnienie, wady budowy i choroby zakaźne. Do tego dochodzą stany, ujawniające się w czasie ciąży: przodujące łożysko i stan przedrzucawkowy. W około 40% takich przypadków stosuje się cięcie.

W USA w 1990 roku ok. 982 000 dzieci przyszło na świat przez cięcie cesarskie (czyli niemal jedna czwarta). W 1970 roku było to zaledwie 5%, do 1988 roku odsetek ten wzrósł do 24,7%. W 1990 roku liczba ta minimalnie spadła – do 23,5%, przede wszystkim dlatego, że coraz więcej kobiet po cesarskim cięciu próbuje kolejne dziecko urodzić naturalnie.

Jak wytłumaczyć tak gwałtowny wzrost liczby cięć cesarskich? Liczba urodzeń między rokiem 1970, a 1987 wrosła zaledwie o 2%. W rzeczywistości wpływ na to miało wiele czynników. Technologiczne, kulturowe, prawne… Wzrost uchybień w pracy także przyczynił się do tego.

 

Pisząc ten tekst opieram się na tym opracowaniu.

Blog rodzicielstworadosci.com nie ma poprawiać humoru, ma skłonić do refleksji. Opierając się na badaniach naukowych i doświadczeniach własnych może wskazać Ci alternatywną drogę do szczęścia…

Może zainteresuje Cię też:

Cięcie dla cesarzy czyli zdumiewająca historia cesarki cz.I

Wino bananowe dla cesarzy czyli zdumiewająca historia cesarski cz.II

Zobaczyć człowieka w cesarzu czyli zdumiewająca historia cesarki cz.IV

Jak się rodzi w domu?

Obrazkowa historia porodów

Refleksja o porodzie…

Zanim pozwolisz pobrać krew pępowinową

Dlaczego poczekać z cięciem czyli skutki przedwczesnego odpępniania

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather