Warning: error_log() has been disabled for security reasons in /www/wp-includes/wp-db.php on line 1385 Zobaczyć człowieka w cesarzu czyli zdumiewająca historia cesarki cz.IV | Rodzicielstwo Radości

Zobaczyć człowieka w cesarzu czyli zdumiewająca historia cesarki cz.IV

W przeszłości cesarskie cięcie przeprowadzono głównie ze względu na zdrowie matki, obecnie wskazaniem do cięcia bardzo często jest stan jeszcze nienarodzonego dziecka.

Badania hormonalne, potwierdzające ciążę, liczą sobie zaledwie 75 lat (1940′). Jakiś czas stosowano promienie rentgena, by zobrazować płód wewnątrz macicy, jednak poważne skutki uboczne skłoniły badaczy do poszukiwania innych metod. Po wojnie rozwiązaniem okazały się ultradźwięki i sonar, używane wcześniej do wykrywania łodzi podwodnych, to z nich, na granicy lat 40. i 50. „narodziło się” USG.

Najpierw sprawdzano jedynie wymiary płodu w stosunku do macicy, dziś USG wykonuje się rutynowo i służy także do innych celów diagnostycznych. Odkąd rodzice i lekarze mogą zobaczyć dziecko, a nawet poznać jego płeć, zalecić dodatkowe badania (np. amniopunkcję, biopsję kosmówki) płód zaczął „stawać się” dzieckiem. I to dzieckiem o konkretnym imieniu.

 W końcu płód stał się pacjentem

Dziś może być leczony, a nawet operowany wewnątrz macicy! To zmieniło emocjonalny stosunek do nienarodzonych dzieci.

Od 1970 roku co miesiąc bada się tętno płodu, za pomocą specjalnego monitora serca. Aparat wykrywa wszelkie niepokojące sygnały. W wyniku ulepszonej diagnostyki wiele cięć cesarskich wykonywanych jest na szybko, by zapobiec uszkodzeniu mózgu z powodu niedotlenienia dziecka.

Wraz z innowacjami przyszła i krytyka. Zarówno monitorowanie płodu, jak i wiele innych badań prenatalnych zostało zarzuconych w ostatnich latach przez przyszłych rodziców oraz ludzi po studiach medycznych. Amerykańskie Stowarzyszenie Położnictwa i Ginekologii oraz podobne organizacje w innych krajach pracują nad tym, by ograniczyć korzystanie z drogiego sprzętu i by zachęcać kobiety do porodu naturalnego, gdy tylko to możliwe.

Kwestionując cesarkę

Celowość rosnącej liczby cięć cesarskich, ale i porodów szpitalnych w ogóle, stawiana jest pod znakiem zapytania.

Od 1940 roku doświadczenie porodu stało się o wiele bezpieczniejsze i mniej przerażające, a wiele kobiet zaczęło postrzegać je pozytywnie.

W konsekwencji narodził się ruch porodów naturalnych, napędzany przez rozwój współczesnego ruchu feministycznego, który namawiał kobiety do wzięcia odpowiedzialności za swoje ciało i zdrowie. Coraz częściej kobiety i organizacje je wspierające buntują się przeciwko temu, co uważają za niepotrzebną operację.

Niektórzy lekarze od wielu lat wyrażają wątpliwości co do ilości cięć cesarskich. W ostatnim czasie [przypomnę, że broszura pochodzi z 1993 roku] grono lekarzy zareagowało na obecną sytuację i zaczęli oni współpracę z organizacjami, zachęcającymi kobiety do porodów naturalnych.

Naturalnie po cesarce

Być może kluczem do zmniejszenia odsetka cięć cesarskich jest zmiana myślenia „po cesarce, zawsze cesarka”. Zdaje się, że to przekonanie – że po cięciu nie można urodzić naturalnie – było odpowiedzialne za wzrost liczby operacji w latach 1980-1985. Jednak wiele kobiet było zaniepokojonych śmiertelnością po licznych zabiegach, zorganizowały więc ruch naturalnie po cesarce.

Według szacunków około 90 000 kobiet w roku 1990 urodziło naturalnie po wcześniejszej cesarce.

Poród nie jest patologią

Analiza przeprowadzona przez zespół z Uniwersytetu w Oxfordzie wskazała, że podczas, gdy w USA odsetek cięć cesarskich wynosił 25%, w Wielkiej Brytanii było to zaledwie 9%.

Badanie to wskazuje też wyraźnie na to, że podczas gdy cesarka jest nadal operacją ratującą życie matek i dzieci to wszyscy powinni pamiętać o tym, że większość porodów jest normalnych i więcej porodów powinno odbywać się bez zbędnej ingerencji.

Jak pokazuje historia cesarskiego cięcia wskazania do niego znacznie się zmieniały. Kształtowane były przez religijne, kulturalne, gospodarcze, zawodowe i techniczne przemiany, z których wszystkie odcisnęły swój ślad w medycynie.

Zaczęło się od chęci ratowania duszy zmarłego dziecka, którego matka również nie żyła lub była umierająca. Od czasów starożytnych, aż do początków XIX wieku próby ratowania życia matki były sporadyczne. W końcu wraz z udoskonaleniem techniki cięcia śmiertelność matek i dzieci zaczęła spadać. Operacje przeprowadzano w sytuacji, gdy życie matki znajdowało się w niebezpieczeństwie, a nie gdy było już za późno.

W końcu, pod koniec XX wieku płód stał się pełnoprawnym pacjentem z chwilą rozpoczęcia porodu. W rezultacie obserwujemy od 30 lat [50!] wzrost cięć cesarskich ze względu na kondycję dziecka, a nie matki.

Mimo że cięcia cesarskie są nadużywane to nie ulega wątpliwości, że zmniejszyły one statystyki śmiertelności matek i dzieci.

W dzisiejszych czasach kobiety mogą bać się bólu porodowego, ale raczej nie obawiają się śmierci. Jeszcze pod koniec XIX wieku kobiety nie mogły mieć takiego podejścia – poród zawsze łączył się z ryzykiem śmierci. [Zresztą nadal w literaturze okołoporodowej często spotykam sformułowanie, że poród jest doświadczeniem z pogranicza życia i śmierci].  Co więcej kobiety spodziewają się, że ich dzieci także przeżyją swoje narodziny. Do takich założeń przyczyniło się właśnie cięcie cesarskie. Operacja, która niegdyś niemal zawsze prowadziła do śmierci matki i dziecka, dziś prawie zawsze kończy się przeżyciem obojga. To niesamowita przemiana, nie tylko dla rodzin i ich dzieci, ale i dla świata medycyny.

Pisząc ten tekst opierałam się na tym opracowaniu.

Blog rodzicielstworadosci.com nie ma poprawiać humoru, ma skłonić do refleksji. Opierając się na badaniach naukowych i doświadczeniach własnych może wskazać Ci alternatywną drogę do szczęścia…

Może zainteresuje Cię też:

Cięcie dla cesarzy czyli zdumiewająca historia cesarki cz.I

Wino bananowe dla cesarzy czyli zdumiewająca historia cesarski cz.II

Krzywica dla cesarzy czyli zdumiewająca historia cesarski cz.III

Jak się rodzi w domu?

Obrazkowa historia porodów

Refleksja o porodzie…

Zanim pozwolisz pobrać krew pępowinową

Dlaczego poczekać z cięciem czyli skutki przedwczesnego odpępniania

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather

2 thoughts on “Zobaczyć człowieka w cesarzu czyli zdumiewająca historia cesarki cz.IV”

  1. O 🙂 A ta część historii podziałała na mnie kojąco i wybaczająco 🙂 :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *