Kangurowanie – utrzymywanie bezpośredniego kontaktu z matką – to podstawowe prawo noworodka. Powinno stanowić integralną część planowania opieki nad wcześniakami, wątłymi noworodkami oraz dziećmi urodzonymi o czasie w każdych warunkach, na wszystkich poziomach opieki i we wszystkich krajach.

Deklaracja z Bogoty, 1998

„Pozwoliliśmy na to, by oddzielenie noworodków od matek stało się standardem w dwudziestowiecznych szpitalach. Gdyby zastosowano w nich zasady obowiązujące w co lepszych ogrodach zoologicznych, większość z nich musiałaby zostać zamknięta. (…)

W 1979 roku w głównym szpitalu położniczym w Bogocie, w Kolumbii, doktorzy Edgar Rey i Hector Martinez skarżyli się na brak personelu i wyposażenia. Z bezradnością obserwowali też wysoką liczbę infekcji oraz zgonów wątłych niemowląt. Matki oddzielone od swoich chorowitych, zamkniętych w inkubatorach dzieci często je porzucały. Lekarze zdecydowali się na desperacki krok i przyjęli zupełnie inne podejście. Maleńkie wcześniaki, odziane jedynie w pieluszkę, układano pomiędzy piersiami matki tak, że były podtrzymywane warstwami ubrania. Niemowlęta utrzymywały bezpośredni kontakt skóra do skóry z matką i miały stały dostęp do piersi. Spały, budziły się i karmiły w tym ciepłym, bezpiecznym środowisku. Jeśli wymagały karmienia przez rurkę albo podawania tlenu, załatwiano to bez wyjmowania dziecka z jego przytulnego gniazdka. (…)

Niemowlętom nie tylko udało się przeżyć – po prostu rozkwitały. Matki nawiązywały silną więź z dzieckiem, a rodziny nie posiadały się z radości. W samym szpitalu podniosło się morale i spadły koszty. Liczba infekcji, zgonów i przypadków porzucenia niemowląt gwałtownie spadła. W przeciwieństwie do wcześniaków, które otaczano konwencjonalną opieką zdrowotną, poziom tlenu we krwi, rytm serca, oddech i temperatura ciała dzieci „kangurowanych” ustabilizowały się, a matki i niemowlęta (niektóre z nich ważyły mniej niż 2 kilogramy!) mogły wyjść do domu już kilka dni po porodzie, by kontynuować kangurowanie w domowym zaciszu. Kiedy matka brała prysznic, inny członek rodziny trzymał dziecko w identyczny jak dotychczas sposób, ale przez resztę doby niemowlę cały czas spoczywało między piersiami matki.(…)

Jeśli dziecku jest zimno, piersi matki rozgrzewają się; jeśli jest mu za gorąco, ich temperatura spada. Wyjątkowo wątłe noworodki czasami przestają oddychać (jest to tak zwany bezdech), ale przy kangurowaniu zdarza się to bardzo rzadko. Niemowlęta śpią lepiej, lepiej ssą pierś i prawie w ogóle nie płaczą. Matki zaś produkują właściwą ilość mleka, prawdopodobnie dlatego, że wydzielanie go stymuluje kontakt skóra do skóry. Dziecko, które nie potrafi jeszcze dobrze kontrolować ssania, może być karmione ściągniętym mlekiem matki przez rurkę lub z kubeczka, cały czas pozostając przy piersi. Dzięki kangurowaniu może rozwijać się szybciej niż noworodki w inkubatorze. (…)

Kangurowanie jest teraz znacznie bardziej popularne niż trzydzieści lat temu, ale ciągle jeszcze nie stało się normą. (…) Przegląd badań nad efektami kangurowania wskazał na znaczne zmniejszenie liczby przypadków zakażeń szpitalnych oraz ciężkich chorób, infekcji dróg oddechowych, w przypadkach karmienia w inny sposób, niż mlekiem matki. Niemowlęta szybciej przybierały na wadze, a matki były bardziej zadowolone ze swych umiejętności. (…)

Od razu rzucała się w oczy atmosfera spokoju i szczególny wyraz twarzy tych kobiet. W przeciwieństwie do zestresowanych matek siedzących przy inkubatorach, były zrelaksowane, a nawet radosne. (…) Między piersiami każdej z nich, tuż nad linią dekoltu, widać było malutką główkę niemowlęcia, które spokojnie spało lub spoglądało na świat oczkami pełnymi ciekawości. Za każdym razem, kiedy matka spoglądała w dół na dziecko, jej twarz rozświetlała się w uśmiechu”.

Gabriel Palmer, „Polityka karmienia piersią”

 

Zwróćcie uwagę na profilowe

 

Relacje mam, przeplatam fragmentami książki „Rodzinne Gniazdo” V. B. Dröschera.

 

„Drugi, specyficznie ludzki czynnik miłości macierzyńskiej ujawnia się właśnie u tych nielicznych rodziców „cieplarkowych” dzieci, którzy kochają swoich synów i córki z bezgranicznym oddaniem.  Z punktu widzenia psychologii zwierząt taka miłość macierzyńska stawiająca czoło wszystkim ciężarom jest niewytłumaczalna”.

 „Mikołaj, urodzony w 25. tygodniu, 782 gramy, kangurowanie po 7.dniach codziennie po kilka godzin”. Londyn

„Córka urodzona w 25. tygodniu ciąży. Pierwsze kangurowanie w 24 dobie życia. Później jej stan się pogorszył. Intubacja. Respirator. Kolejne po miesiącu od pierwszego, już na patologii”. GCZD, Katowice Ligota

„26 tydzień, kangurowałam tak od 2 tygodnia i mogłam codziennie 🙂 nigdy tego nie zapomnę, najpiękniejsze uczucie, jakiego w życiu doświadczyłam 🙂 Mała 3,5 miesiąca leżała w szpitalu”. Klinika Police, Zachodniopomorskie

„Helga była gorąco upragnionym dzieckiem, oczekiwanym z niecierpliwością przez rodziców. Kiedy nastąpił przedwczesny poród i niemowlę umieszczono w inkubatorze, stało się coś, do czego tylko człowiek jest zdolny. Uskrzydlona miłością wyobraźnia matki pokonała przestrzeń i przeniknęła przez ściany. W myślach matka była cały czas przy swoim dziecku, zamkniętym w szklanej skrzynce, dotykała go, pieściła, tuliła do serca. Wystarczyło to w zupełności, żeby uczuciowa więź między matką i dzieckiem tak się utrwaliła, jak gdyby dziecko w inkubatorze nigdy nie rozstawało się z matką”.

„Chłopcy z 26. tygodnia, kangurowaliśmy od 9.doby, bez ograniczeń”. ICZMP Łódź

„26 tydzień, kangurowana od 3.doby”.

„Ale biada wcześniakowi, który nie jest dzieckiem upragnionym (…). Wtedy jego los zależy wyłącznie od siły moralnej rodziców. (…)

Zatem fenomen miłości macierzyńskiej u człowieka obejmuje zarówno zachowanie animalistyczno-instynktowne, jak również wyłącznie człowiekowi właściwe siły etyczne i moralne.

U zwierząt popęd macierzyński budzi się dzięki instynktowi. My, ludzie, musimy dopiero uczyć się, że te w podświadomości działające siły drzemią także w nas, co więcej, że są nam niezbędnie potrzebne, żeby stworzyć niewzruszoną bazę dla duchowej nadbudowy miłości do dziecka.

Ten, kto ignoruje istnienie sił, jakie rządzą nami z ukrycia, zawsze dojdzie do fałszywych rozwiązań, kiedy będzie chciał reformować instytucję rodziny. W ostatnich czasach zarzucono  ludzkość błędnymi doktrynami, których skutki okazały się dla dzieci katastrofalne.

Zdają sobie sprawę z obu komponentów ludzkiej miłości macierzyńskiej, Homo sapiens może teraz po raz pierwszy uwolnić się z jarzma swoich instynktów i nabrać pewności wobec wzniesienia się człowieka ponad to, co jest w nim zwierzęce.

Same bowiem wartości moralne nie wystarczają, zwłaszcza wtedy, gdy psychiczna motywacja człowieka jest krucha, niestała i za słaba, ażeby wytrzymać wieloletnie obciążenia, trudy i wyrzeczenia w służbie dziecka. Uprzytomnijmy sobie, że to siła popędu daje matce mimo najcięższej pracy, ofiar i samozaparcia uczucie najwyższego szczęścia. To jest ten „anioł stróż”, którego natura stworzyła dla dobra dzieci”.

 „Ala, urodzona w 26. tygodniu ciąży, nie pozwolili kangurować. Dziecko dotknęłam w inkubatorze dopiero po miesiącu… na rękach miałam ją po 2,5 miesiąca i to tylko dlatego, że pielęgniarka złamała dla nas zasady…

„27. tydzień, kangurowana od 2. tygodnia życia, po 3-4 godziny dziennie, czasem więcej. Mieszkałam w szpitalu, więc byłam przy inkubatorze 24 h :)”. Niemcy

 „Lilka, urodzona w 27. tygodniu. Pierwsze kangurowanie w 3. dobie życia. Później mogliśmy kangurować ile chcieliśmy i kiedy chcieliśmy. Tylko przerwa w kangurowaniu była na oddziale, jak przychodziła nowa zmiana pielęgniarek”. Niemcy

„Poruszając ten temat nie można przemilczeć, że współczesna psychologia dziecięca wylansowała fatalne pojęcia, a mianowicie osoby zastępczej na miejsce matki. Sugeruje ono, że dla niemowlęcia jego własna matka nie jest bezwarunkowo konieczna.  Zastąpi ją z powodzeniem każda inna osoba, byleby tylko należycie o dziecko dbała. Oto typowy dla naszej epoki produkt teorii wrogich rodzinie! (…) Niektórzy ojcowie oraz przybrani rodzice są być może do tego zdolni, ale nie jakakolwiek osoba X, która chce tylko zarobić pieniądze!

Być matką to nie jest ani etatowa praca, ani uboczne zajęcie w rodzaju prowadzenia przedszkola. (…) Żadna matka zastępcza nie może mierzyć się z prawdziwą pod względem niezawodności i poświecenia.

Zarodkiem choroby psychicznej numer 1 w naszej epoce jest to, że w naszej intelektualnej ignorancji chcemy widzieć jedynie moralny czynnik więzi między matką i dzieckiem, a podstawy, na której on spoczywa, nie chcemy dostrzec ani uznać (…).”

 „Urodzona w27+1, kangurowana od 3. doby”. Szpital Kliniczny, Gdańsk

„Kangurowanie od 4. doby, 27 tydzień ciąży”. IMID, Warszawa

 „Urodzony w 27 tygodniu ciąży, pierwszy raz jak miał sepsę i respirator w 26. dobie życia. Byłam mega zdenerwowana, bo musiałam tak go trzymać, żeby respirator nie wypadł, ale była super młoda pielęgniarka i mnie wspierała, i pilnowała czy lekarz nie idzie, bo nie pozwalał go z respiratorem brać. Szpital Kraków Prokocim, czerwiec 2012

„Kangurowałam córkę od 20. doby jej życia. Urodzona w 27 tygodniu ciąży”. Szpital na Polnej, Poznań

„Katastrofalne wypaczenia w macierzyńskim zachowaniu po wielotygodniowym pobycie przedwcześnie urodzonego dziecka w inkubatorze są tylko pewnym jaskrawym przypadkiem niewytworzenia się u matki więzi uczuciowej z dzieckiem. Pomiędzy tym krańcowym przypadkiem a zachowaniem naturalnym leży cała gama łagodniejszych zjawisk zwyrodnieniowych. Jak wynika z badań prof. Klausa Grossmanna z Bielefeld, są one wynikiem zrutynizowanej pracy w każdej klinice położniczej, o ile nie stosuje się „porodu naturalnego” i tak zwanego rooming-in. (…)

W przeciętnej klinice położniczej noworodek jest prawie tak izolowany, jak wcześniak w inkubatorze.  Niemowlę wręcza się matce po porodzie – pomyśleć tylko – na 20 sekund! Dopiero w parę godzin później matka widzi je znów, spowite jak mumia w zwoje pieluch i w takiej postaci dostaje je pięć lub sześć razy dziennie na 20 minut do nakarmienia.  Długotrwała rozłąka, a przede wszystkim brak bezpośredniego kontaktu cielesnego w decydującej fazie po porodzie uniemożliwiają pełny rozwój więzi uczuciowych.(…)

Z winy nie tyle rodziców, co większości klinik położniczych, w których ignoruje się duchowe potrzeby człowieka, miliony ludzi w Republice Federalnej Niemiec cierpią w mniejszym lub większym stopniu na deficyt uczuciowy. Pojedyncze przypadki sumują się, urastając do problemu społecznego numer jeden naszej epoki (…).”

 „Urodziłam w 27+5, kangurowałam pierwszy raz w 29 dobie życia”. Szpital Rydygiera, Toruń

„Nie mogłam dotykać – i tak w końcu się wk*rwiłam i dotykałam. W nocy? Po 2h już mnie wyganiali. (…) One rzadko zaglądały to otwierałam inkubator i głaskałam.  U nas kangurowanie było, ale późno. (…) Jowi po pierwszym kangurowaniu jadła więcej. Ja miałam więcej mleka. Raptem poprawiła się jej kondycja, miała coraz lepsze wyniki, coraz lepiej przybierała na wadze. Kangurowanie jest potrzebne, ono daje maluchom szanse dużo większe, niż lekarze mówią. (…) Poza tym kangurowanie to nie tylko dar dla dziecka, to też szansa dla mamy. Wcześniaki to kruche istoty i zdarzają się okrutne tragedie, kiedy umierają. Co wtedy z mamą, która nigdy nie dotknęła swojego dziecka? Ja do dziś czuję się matką – nie matką. Nie było tej więzi, nie mogłam jej poczuć. To straszne, bo wiem że tego nigdy nie nadrobimy. Paulina (historia Jowity)

„Codzienna praktyka naszych klinik położniczych jest po prostu dręczeniem dzieci, i to na wielką skalę. Zdaje się, że młode matki wyczuwają to instynktownie, ale są bezsilne, wydane na pastwę autorytetu racjonalnej nauki i anonimowej potęgi praktyki szpitalnej. Czy pozostaje im` coś innego, jak tylko wierzyć w to, co im się mówi?

Jednakże od 1980 r. nastąpił pocieszający zwrot. Spadająca liczba urodzeń w RFN spowodowała, że kliniki położnicze musiały zacząć kierować się życzeniami przyszłych matek, jeżeli nie chciały, aby ich oddziały opustoszały.  Ze względów konkurencyjnych prawie każdy szpital w Hamburgu został zmuszony do wprowadzenia tak zwanych porodów naturalnych i rooming-in. Zdrowe uczucie macierzyńskie zwyciężyło bezduszną procedurę. Dzieci będą dziękowały za to swoim matkom”.

 „Syn urodzony w 28. tygodniu ciąży, kangurowany od 5.doby, bez ograniczenia czasowego”.

„Miały 2. tygodnie, 28 tydzień ciąży”, Wojewódzki Szpital Elbląg.

„Urodzone w 28. tygodniu. Dotknąć pozwolili po 1,5 miesiąca, kangurować dziewczynki pozwolili po prawie dwóch, syna po trzech”.

„(…) Prof. Norma Ringer z uniwersytetu w Clevelend (Ohio) początkowo chciała tylko ulżyć cierpieniom noworodków w chwili wstępowania w życie. Osiągnęła jednak coś nieoczekiwanego, a mianowicie cudowną zmianę w zachowaniu matek.

Cała rewolucja sprowadzała się właściwie tylko do tego, że w swojej klinice stworzyła warunki, które panowały kilkadziesiąt lat temu, kiedy matki rodziły jeszcze w swoim domu: wychodząc z amerykańskiej metody rooming-in dawała matkom dzieciom zaraz po porodzie na całą godzinę, żeby mogły je poznać, a w ciągu każdego z kolejnych trzech dni na pięć godzin, żeby mogły je pieścić i bawić się z nimi. Dla umożliwienia kontaktu cielesnego dzieci są prawie nagie, mają na sobie tylko pieluszkę. Lampa z promieniami podczerwonymi utrzymuje przyjemne ciepło (…)”.

„Syn urodzony w 29. tygodniu, kangurowany po 2.dniach”. Bytom

„29. tydzień ciąży, kangurowałam już kilka godzin po porodzie”.

„Kinga 30. tydzień ciąży, kangurowana od 3 doby”. Ujastek – Kraków

„Profesorowie Marshall i Kennel filmowali ukrytą kamerą pierwszy kontakt między matką i jej dzieckiem bezpośrednio po porodzie: przez cztery do ośmiu minut matka tylko patrzy na swoje dziecko. Potem ostrożnie dotyka końcami palców rączek i nóżek. Nieco później gładzi dłonią małe ciałko, wreszcie obejmuje je i z odległości 20 centymetrów patrzy dziecku długo i głęboko w oczy.

Wydaje się, że w tej chwili pojmuje całą swoją istotą, uczuciem i zmysłami cud stworzonego życia i jest nim do głębi przejęta. Dokonuje się w niej wielka przemiana: staje się matką. Te minuty decydują o przyszłości”.

„30 tydzień, kangurowałam po 3 godziny dziennie, od 3. doby”. Holandia

„Chyba bym umarła, gdyby mi nie pozwolili dziecka kangurować. Peter, urodzony w 31 tygodniu, kangurowany 2 razy dziennie – raz przeze mnie, raz przez tatę – już 2 godziny po narodzinach”. Holandia

„31+4, 1015 g (hipotrofia), kangurowałam, jak tylko poszłam do niej pierwszy raz, jak wstałam po cc, Mała samodzielna oddechowo”. Szpital na Jaczewskiego, Lublin

„31 tydzień, kangurowanie od 3. doby. Personel wspierał i zachęcał. Kraków Ujastek

„Równie długie kontakty obojga w następnych dniach przyczyniają się bardzo do umocnienia więzi między matką a dzieckiem.

Wyniki takiego postępowania przeszły wszelkie oczekiwania. Cztery tygodnie później obserwowanie matek przez jednokierunkową szybę lustrzaną pokazało, że wszystkie matki, które od początku miały ścisły kontakt ze swoim dzieckiem, były o wiele bardziej kochające, troskliwe i dbające o mimiczną zabawę z dzieckiem, a przy tym pogodniejsze i weselsze niż matki, które przyszły z innych klinik położniczych, gdzie ciągle jeszcze praktykowano oddzielanie dzieci”.

 „Zuza z 31 tygodnia, była kangurowana od 3. doby życia J Miałam to szczęście, że przebywałam cały czas z młodą w szpitalu i mogłyśmy się kangurować ile nam się tylko chciało! Była tylko jedna położna, która nie pozwalała kangurować, bo jej się nie chciało wyciągać dziecka, ale poszłam na skargę do ordynatora i już więcej nie było problemu”.

„Obie córki z 32. tygodnia. Tosię tylko raz dostałam na ręce, po jakichś 3 tygodniach, Ali wcale. Dopiero przed wyjściem do domu kilka razy ją wzięłam. Pielęgniarki tylko krzyczały, kiedy przyjechaliśmy, a małe spały, że mamy ich nie RUSZAĆ, bo są potem niespokojne. Leżały 7 tygodni”. Biziel, Bydgoszcz

„Alicja, 1250 g, 32 tydzień ciąży, po 3. dobie kangurowałam po 3 godziny, nawet dłużej, na zmianę z tatą. Po równym miesiącu wyszłyśmy do domu. Od chwili wyjęcia z inkubatora karmiłam i przebierałam sama. Szpital św. Zofii, Warszawa

Późniejsze badania przyniosły oczekiwany wynik: jeszcze po latach prof. Ringler mogła udowodnić, że „jej” matki o wiele troskliwiej zajmowały się swoimi dziećmi i bardziej im były oddane. Ciasna więź matka-dziecko zadzierzgnięta w pierwszych dniach życia okazała się silna i przetrwała nienaruszona wszystkie próby.

„Nie kangurowałam w ogóle. Jaś urodzony w 32. tygodniu ciąży, 10 dni inkubator, 2 dni łóżeczko i do domu” . Elbląg

„Nela, urodzona w 33 tygodniu, kangurowana od 4. doby życia codziennie, po parę razy, na przemian z tatusiem”. Ruda Śląska

„Urodziłam Zuzię w 34. tygodniu ciąży, 2345 g i 47 cm. Kangurowaliśmy się już w 4.dobie. Z inkubatora wyszła w 5.dobie i była przy mnie. W 7.dobie wróciła do inkubatora z powodu żółtaczki, która powróciła. Chcieli ją non stop naświetlać. W 10.dobie wyszliśmy do domciu”. Szpital kliniczny na Chałubińskiego, Wrocław

 „(…)Najbardziej czeka się jednak na KANGUROWANIE!!! Dla osób, które nigdy nie zetknęły się z dzieckiem przedwcześnie urodzonym słowo KANGUROWANIE brzmi śmiesznie i kojarzy się pewnie jedynie z daleką Australią i jej zwierzęcym symbolem… Dla rodziców Wcześniaka KANGUROWANIE oznacza największą bliskość! Jest spełnieniem pragnienia jakim jest wyjęcie z inkubatora i przytulenie własnego Dziecka!” Mama Stasia o kangurowaniu

 

„(…) Praktyki ‘konwencjonalnej opieki zdrowotnej’ nad wcześniakami i wątłymi noworodkami nie były oparte na obiektywnych badaniach. Izolowanie niemowląt w szklanych skrzynkach zapewniających kontrolę termiczną wywodzi się z ‘niemowlęcych lęgarni’ Martina Cooney’a – to rozwiązanie pochodzenia komercyjnego, a nie naukowego. (…) Opieka nad wcześniakami i wątłymi noworodkami bazowała na subiektywnej opinii lekarskiej, a nie na dowodach naukowych.  Jak powiedział kiedyś Michel Odent, ‘nie wiemy, czy wcześniaki zachowują się w pewien konkretny sposób dlatego, że urodziły się za wcześnie, czy też ze względu na to, jak są traktowane w szpitalu’. Wyniki kangurowania dowodzą, że niemowlęta mogą zachowywać się bardzo różnie w zależności od tego, jak się nimi opiekujemy”.

Gabriel Palmer, ‚Polityka karmienia piersią”

 

Europejska Karta Praw Dziecka w Szpitalu

„1. Dzieci powinny być przyjmowane do szpitala tylko wtedy, kiedy leczenie nie może być prowadzone w domu, pod opieką Poradni lub na oddziale dziennym.
2. Powinny mieć prawo do tego, aby cały czas przebywali razem z nimi w szpitalu Rodzice lub Opiekunowie. Nie powinno być żadnych ograniczeń dla osób odwiedzających – bez względu na wiek Dziecka.
3. Rodzicom należy stwarzać warunki pobytu w szpitalu razem z Dzieckiem, należy ich zachęcać i pomagać im w pozostawaniu przy Dziecku. Pobyt Rodziców nie powinien narażać ich na dodatkowe koszty lub utratę zarobków. Aby mogli oni uczestniczyć w opiece nad Dzieckiem, powinni być na bieżąco informowani o sposobie postępowania i zachęcani do aktywnej współpracy”. – ogółem punktów jest 10.

Łamanie praw dziecka chorego jest przejawem przemocy instytucjonalnej w placówkach służby zdrowia. W Polsce fakt ten wynika nie tylko z trudnej sytuacji w restrukturyzowanych placówkach opieki zdrowotnej czy też ze złej woli pracowników, ale głównie z nieświadomości i braku zrozumienia praw chorego dziecka” więcej

 

Jeszcze raz bardzo dziękuję Paulinie za pomoc.

Może zainteresuje Cię też:

Czy kangurując wychowam maminsynka?

Dlaczego mama Cię zostawiła?

O dziewczynce, która bardzo chciała żyć

Kto lubi ośmiornice?

Rodzicielstwo pełne oddania

Cięcie dla cesarzy czyli zdumiewająca historia cesarki cz.I

Dlaczego poczekać z zaciśnięciem… czyli skutki przedwczesnego odpępniania

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather