Nastawiałam się na zaciętą walkę, morze cierpliwości, oczy wznoszone ku górze i zaciśnięte zęby… Pamiętam, jak pieluchy (wbrew swojej woli) porzucał mój pampersowy brat, długo po drugich urodzinach. Tymczasem Lu, mając niespełna 20.miesięcy odpieluchowała nam się całkowicie, dwudziestoczterogodzinnie, w Szwecji i podczas choroby miała powrót do mokrej pupy, a od 22 miesiąca nie ma znów żadnych wpadek.

 

Cyrk z sadzaniem na nocnik mojego brata warto opisać.

Zrozpaczona matka kupiła mu w pewnej chwili nawet nocnik z pozytywką – grał, gdy się do niego nasiusiało. Młody cwaniak szybko zorientował się, że równie dobrze można po prostu nalać do niego wody lub ręką przytrzymać dwa przewodniki.

Później dziadkowie wpadli na pomysł, że może chociaż na spacery (mieszkaliśmy wtedy w lesie) warto zabierać go bez pieluchy. Tak zaczęło się „wyprowadzanie” mojego dużo młodszego brata. Działało, ale tylko na „dwójkę”. Nie pamiętam już dokładnie ile trwała ta „zabawa”, ale dość, byśmy wszyscy byli zmęczeni wymyślaniem nowych sposobów na zachęcenie dzieciaczka do korzystania z tronu.

 

 

Searsowie zwracają uwagę na jedną ważną rzecz: jeśli dziecko siusia częściej, niż co 3 godziny, prawdopodobnie nie jest gotowe na pożegnanie z pieluchą.

Jak to sprawdzić?

Najprościej po prostu zdjąć dziecku pieluchę i obserwować. Może biegać z gołą pupą albo w przemakalnych majtkach. (Mój Mąż dostaje głupawki na dźwięk sformułowania „majtki treningowe”… I raz, i dwa, i raz, i dwa…).

Być może okaże się, że zaczniemy zauważać subtelne znaki, jakie daje nam dziecko przed załatwieniem swojej potrzeby… (Przestępowanie z nogi na nogę, łapanie się za majtki, jakiś charakterystyczny grymas etc….)

 

Kilka trików ułatwiających pożegnanie z pieluchami

 

  • Przypomnę, że przez cały, „pieluchowy” czas zużyliśmy dwie paczki pampersów, w sytuacjach wyjątkowych (jak wyjazd z 4.miesięczną Córą pod namiot), a tak to od urodzenia grana była tetra. Jestem pewna, że nie było to bez znaczenia.

 

  • Odwrócony nocnik – Lu instynktownie siadała na nocniku „tył na przód” – o wiele łatwiej było jej usiąść i wstać, trzymając się oparcia. Dodatkowo, mogła przegiąć się przez oparcie uciskając brzuszek, co było pomocne przy załatwianiu grubszej sprawy. (Piszę w czasie przeszłym, bo teraz używa już wyłącznie nakładki na nocnik, a w gościach radzi sobie i bez niej).

 

  • Naklejki na klapie od WC – dzieci nudzi siedzenie na toalecie, umilmy im ten czas! Kto z nas nie czyta gazety w toalecie…? Tym bardziej „odwrócenie” nocnika/sedesu ułatwia sprawę.

 

  • Zabawa w szafie – większość dzieci, na pewnym etapie, instynktownie chowa się, kiedy robią siusiu lub kupę. Wykorzystaliśmy to i postawiliśmy nocnik w szafie, zadziałało rewelacyjnie. A kiedy wiedziałam, że Lu już dawno nie była w toalecie, a była zbyt zaaferowana jakąś czynnością po prostu sama siadałam w szafie, a Ona się przysiadała i przy okazji korzystała z nocnika. Takie przyjemne z pożytecznym.

 

Co jeszcze?

Nie okazuję niezadowolenia, kiedy zdarzy się „wpadka”, nie biję „brawo”, kiedy córka skorzysta z nocnika. Tłumaczę, zachęcam („przyjemnie jest mieć suchą i czystą pupę?”), pozwalam samodzielnie spuścić wodę i podetrzeć się po siusiu. Pozwalam się też obserwować – nie ma zmiłuj – mama może pożegnać się z intymnością w łazience, taki los. Ale dzieci uczą się przecież przez obserwację i naśladownictwo. Chyba stąd przekonanie, że dziewczynki uczą się korzystania z toalety szybciej – one obserwują mamę. Sprawdzę to, kiedy Bóg obdarzy nas synem.

 

Blog rodzicielstworadosci.com nie ma poprawiać humoru, ma skłonić do refleksji. Opierając się na badaniach naukowych i doświadczeniach własnych może wskazać Ci alternatywną drogę do szczęścia…

 

Może zainteresuje Cię też:

17 warzyw i owoców odpornych na pestycydy

Obrazkowa historia porodów

5 sposobów na łożysko

Refleksja o porodzie…

Czy rodzimy się egoistami? Czyli jak zepsuć dziecko cz.I

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather