„Według ogólnej definicji, więzienie to miejsce, w którym człowiek zostaje przymusowo zamknięty, a jego wolność ograniczona”.

Peter Gray, „Wolne dzieci. Jak zabawa sprawie, że dzieci są szczęśliwsze, bardziej pewne siebie i lepiej się uczą?”

 

Homeschooling a unschooling

Jestem skrajna. Tak. I to w sobie LUBIĘ. Porównanie, które wyjaśniłoby różnicę między szkołą, szkołą prywatną, homeschoolingiem i unschoolingiem nasunęło mi się samo:

różnica jest jak między porodem w szpitalu, porodem w domu narodzin i porodem w domu. Unschooling to poród bez asysty.

To jest dokładnie to!

Tak, jak jeszcze przed ciążą wiedziałam, że szpital nie jest opcją dla mnie, tak, odkąd urodziłam, wiedziałam, że szkoła państwowa nie jest opcją dla moich dzieci. Mam zbyt wielu nauczycieli w rodzinie, w tym dwie zełwy.

Uczenie się nie jest efektem nauczania. Uczenie się jest efektem działania podejmowanego przez tego, który się uczy.

John Holt

 

Ufam swojemu dziecku. Samo nauczyło się siadać, raczkować i chodzić. Samo nauczyło się mówić „tak”, „nie”, „tata”, „cześć” i „ba&%#”, co oznacza banana. Samo nauczyło się myć sobie głowę, jeść widelcem, zdejmować koszulkę (jeśli pomożemy z pierwszą ręką), jest na dobrej drodze do rezygnacji z pieluchy. Samo przekracza swoje granice, wspina się na zjeżdżalnię z dziećmi o głowę wyższymi, samo nauczyło się, że książki się ogląda, a nie zjada, samo nauczyło się zatykać wannę korkiem… Uff, zasapałam się. To jest jakaś jedna tysięczna albo i milionowa wszystkich umiejętności, jakie nabyła Lu w ciągu 17 miesięcy.

Nigdy nie pozwoliłem mojej szkole przeszkodzić mi w zdobyciu wykształcenia

Mark Twain

Polecam biografię Marka Twaina, Thomasa Edisona i np. Davida Farraguta.

To doprawdy zakrawa na cud, że nowoczesne metody uczenia nie zdusiły jeszcze całkowicie ludzkiej ciekawości. Ta delikatna roślina poza stymulacją potrzebuje bowiem głównie wolności – bez niej niechybnie marnieje. Poważnym błędem jest myśleć, że radość dostrzegania i poszukiwania może być rozbudzana takimi środkami jak przymus czy poczucie obowiązku.

 A. Einstein

 

 

Socjalizacja?

Nie zamierzam zamknąć dzieci w złotej klatce. Z rówieśnikami mogą spotykać się w tysiącu innych miejsc, niż szkoła. Poza tym uważam, że do tzw. socjalizacji potrzebne są kontakty z dziećmi w różnym wieku: młodszymi i starszymi, a nie sztucznie posegregowanymi w klasach.

„Zdaję też sobie sprawę, że antyrodzinna polityka państwa polskiego zmusza wiele matek do powrotu do pracy zawodowej, mimo iż chciałyby zajmować się dzieckiem. Tak samo zdaję sobie sprawę z istnienia przedszkoli, a właściwie całodobowych przechowalni dzieci, w których maluchy zostają na noc. Nie można jednak udawać, że odbywa się to dla dobra dziecka.” więcej

 

Deprawacja

„Walka toczy się między zbawieniem, a potępieniem. (…) Każdy rodzic jest w pełni odpowiedzialny za to, co dzieje się z jego dzieckiem, tylko nie każdy chce tą odpowiedzialność wziąć w ręce, niektórzy uważają, że może to zrobić ktoś inny. Natomiast coraz wyraźniej widać, że ktoś inny nie zrobi tego dobrze”. (audycja w Radio Maryja)

Tu wtrącę, że przez 12 lat edukacji (liczę od zerówki do matury) byłam w, bagatela, 9 szkołach… W tym 5 państwowych i 4 prywatnych. Z tych 4 prywatnych dwie szkoły były katolickie: 2 klasa gimnazjum u sióstr Zmartwychwstanek, którą wspominam jak najgorszy koszmar mojego życia (poza nauczycielką angielskiego i nauczycielem historii) – gotowa byłam uciec z domu lub nawet zrobić sobie krzywdę, byleby do tej szkoły nie wracać oraz liceum ojców Salezjanów w Legionowie – szkoła, którą wspominam z rozrzewnieniem.

I myślę, że dla tych rodziców, którzy nie mogą pozwolić sobie na edukację domową (bo wiadomo edukacja domowa nie jest dla każdego, nie ze względu na złą wolę, ale brak czasu, funduszy, zdrowia, brak pewności siebie etc.) szkoły katolickie, mikroszkoły Stowarzyszenia Przymierza Rodzin itp. rozwiązania są świetną opcją.

Nie bądźmy bierni

W Szwecji w Niemczech edukacja domowa jest zakazana – pod karą pozbawienia praw rodzicielskich i umieszczenia dziecka w ośrodku opiekuńczym, a służby socjalne mają większe uprawnienia niż rodzice. [1] Paradoksalnie to w Niemczech powstał projekt „Budząca się szkoła” oraz koncepcja antypedagogiki. To dowód na to, że jeśli się czegoś chce to można to osiągnąć.

Dla kontrastu w Nowej Zelandii rodzice dziecka uczącego się w domu otrzymują roczne stypendium wysokości 290 funtów (ok. 1675 zł) na dziecko.

 

Kiedy_i_do_szko_y

To od nas zależy – a przynajmniej jako, że ponoć żyjemy w demokracji, zależeć powinno – jak potoczy się dalej historia edukacji. Czy pójdziemy w stronę gender, seksualizacji i obniżaniu wieku szkolnego czy zatrzymamy to wariactwo. I nieważne czy posyłasz dziecko do szkoły państwowej, prywatnej, uczysz w domu czy Twój Szkrab dopiero ma przyjść na świat ta sprawa dotyczy nas w równym stopniu. Dlatego w niedzielę wybieramy się na Plac Zamkowy pod hasłem „Stop deprawacji w edukacji”.

Szkoła i sztywny program są niezbędne?

Zapraszam Was do zabawy, pochłonie ona sporo czasu, więc dajmy sobie miesiąc, bo większość z nas jest rodzicami: rozwiążcie, proszę, egzamin gimnazjalny 2015 (bez pytań otwartych) i sprawdźmy wyniki. Też to zrobię. Chciałam znaleźć badanie PISA, ale niestety nie udało mi się.

Oficjalne arkusze

 

 

Homeschooled: How American Homeschoolers Measure Up
[2]

 

Blog rodzicielstworadosci.com nie ma poprawiać humoru, ma skłonić do refleksji. Opierając się na badaniach naukowych i doświadczeniach własnych może wskazać Ci alternatywną drogę do szczęścia…

 

Może zainteresuję Cię też:

Czy rodzimy się egoistami? Czyli jak zepsuć dziecko cz. I

Cięcie dla cesarzy czyli zdumiewająca historia cesarki cz.I

5 sposobów na łożysko czyli masz babo placek

Dlaczego poczekać z pierwszą kąpielą noworodka?

Zanim pozwolisz pobrać krew pępowinową

Jak wyczytać osobowość z budowy ciała? Czyli rzecz o „morfach”

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather