Tymczasem Lu gada jak najęta.

– Cichooo! Dzieci śpiom!

– Koniec edzenia! Miinki (muminki) cytać!

– Strasznie Ci te spodnie spadają z pupy, co by tu z nimi zrobić…?
– Pasek obić!

– Mam je’ną. [Kanapkę].
– Masz jedną czy zrobić Ci jedną?
– Ja mam je’ną, mama ma je’ną.

– Chyba lubisz wujka?
– Tak.
– I dziadka?
– Tak.
– Czy kochasz?
Chwila zastanowienia:
– Tatę pocham.

Do „żądanych” przez Lu napisów na szybie prysznicowej doszedł jeden, bardzo ważny i to zaraz po Łucji, tacie i mamie:
– Dzyń, dzyń.
{Kościół}. Natomiast po przebraniu się w piżamkę, w trakcie ucieczki przed matką, zaganiającą Ją do łóżka, dziecko me uderzyło się kilka razy w piersi wyznając:
– Moja wina, moja wina.

Po pytaniu: „A co takiego zrobiłaś?”, padło „nie miem” przy akompaniamencie bardzo słodkiej, zatroskanej minki.

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather