Kto z nas nie przeklina, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Nie ukrywam, że odkąd zostałam mamą to przekleństwa, podobnie jak dym papierosowy, zaczęły drażnić jeszcze bardziej, niż zwykle. Co wcale nie znaczy, że mnie samej czasem się nie wyrwie jakaś „motyla noga” czy inna „kurrrka wodna”.

Dlatego postanowiliśmy z Mężem zrobić z tego zabawę i zaadaptowaliśmy kilka, istniejących już słów, na przekleństwa. Zamiast rzucać mięsem, my rzucamy owocami.

  1. Morela jasna!
  2. Chlorella!
  3. Spirulina!
  4. Morwa!

 

 

Co najfajniejsze te przekleństwa naprawdę działają – to znaczy przynoszą ulgę i rozładowują atmosferę. Częstujcie się, jeśli macie ochotę, a może świat stanie się bardziej sympatyczny?

 

***

Nie zapomnę jak dawno, dawno temu, jako dziecko kolegę, który mnie wyzywał nazwałam wyrostkiem robaczkowym. Nie mógł się pozbierać po tej obeldze i więcej mi nie dokuczał.

Podobnie w czasach liceum udało mi się spławić natarczywego absztyfikanta, zwracając się do niego per nadęty buraku.

 

 

Blog rodzicielstworadosci.com nie jest kolejnym blogiem parentingowym, zawierającym tylko miłe wszystkim informacje. Przeciwnie, opierając się na badaniach naukowych i własnym doświadczeniu, często piszę o czymś, o czym wolałbyś nie wiedzieć … To od Ciebie zależy co z tą wiedzą zrobisz!

 

Może zainteresuję Cię też:

Jak wyczytać osobowość z budowy ciała? Czyli rzecz o „morfach”

Handelek organami czyli nielegalne mleko i komórki macierzyste

5 sposobów na łożysko czyli masz babo placek

Czy rodzimy się egoistami? Czyli jak zepsuć dziecko cz. I

Jak uchronić dziecko przed więzieniem? Czyli edukacja domowa, wolna szkoła i unschooling

Jak nosiły nasze babki i sąsiadki czyli sztuka noszenia w obrazach i zdjęciach

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather