Cały mój dzisiejszy wpis jest cytatem z książki H. Clouda i J. Townsenda „Sztuka mówienia NIE”:

 

„Edukacja w sferze granic (…) od urodzenia do pięciu miesięcy:

Najważniejszą potrzebą na tym etapie jest zadzierzgniecie więzi z rodzicami. Dziecko MUSI rozwinąć w sobie poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Zadaniem rodziców jest zatem nie tyle ustanawianie granic, co tworzenie noworodkowi bezpiecznego środowiska. Jedyna realna granica to kojąca obecność matki. Matka chroni dziecko. Jej zadanie polega na tym, by wyciszyć i łagodzić intensywne, napawające przerażeniem i często sprzeczne uczucia
targające noworodkiem. Dziecko pozostawione samo sobie jest w pewien sposób sterroryzowane swoja samotnością i brakiem wewnętrznej struktury.

Już od wieków matki – wśród nich również matka Jezusa – owijają swe dzieci w pieluszki1. Zawinięte dziecko wie dokładnie, gdzie się kończy, a gdzie zaczyna. U rozebranego do naga noworodka utrata zewnętrznej struktury często wywołuje panikę. (…) [Chyba, że jest wtulone w rodzica – przyp. Lejla]

Niektórzy chrześcijańscy pedagodzy w najlepszej wierze propagują karmienie i branie noworodka na ręce według z góry ustalonego dziennego rozkładu. Ma to jakoby na celu uczenie dziecka powstrzymywanie się od płaczu i domagania pieszczot. Rzecznicy tej metody tłumaczą, że u steru powinien być rodzic, a nie dziecko, i że głośne żądania zgłaszane przez niemowlę mają swe źródło w jego egoistycznej i grzesznej naturze, której nie należy ulegać. Jest to jednak teoria fałszywa, bowiem nie uwzględnia dzisiejszej wiedzy na temat rozwoju
dziecka. Jej stosowanie może przynieść niepowetowane szkody. (…)

Krzyczące czteromiesięczne niemowlę próbuje się zorientować, na ile bezpieczny jest świat, w który zostało wrzucone. Przeżywa stany wielkiego przerażenia i osamotnienia. Nie może czuć się dobrze, kiedy nie ma nikogo koło siebie. Podporządkować jego kontakt z rodzicami jakiemuś rozkładowi, zamiast odczuwanej przez dziecko potrzebie, jest ‚potępianiem niewinnych’ o którym mówił Jezus (Mt 12,7). Wspomniani pedagodzy twierdzą, że ich propozycje są biblijne, ponieważ sprawdzają się w praktyce. Niektórzy rodzice potwierdzają tę skuteczność.

– Odkąd przestałam przychodzić w nocy do mojego czteromiesięcznego dziecka, ono przestało płakać – wyznaje matka.

Nie zdaje sobie ona jednak sprawy, że to milczenie może wynikać z depresji dziecięcej, w którą wpada noworodek, kiedy na skutek bezowocnego oczekiwania traci nadzieję i wycofuje się emocjonalnie. ‚Przewlekle czekanie jest rana dla duszy’(Prz 13,12). (…)
Edukację w zakresie odsuwania spełnienia w czasie należy rozpocząć dopiero w drugim roku życia dziecka, kiedy na fundamencie relacji z matką powstanie już u niego zrąb poczucia bezpieczeństwa.

TAK JAK ŁASKA ZAWSZE POPRZEDZA PRAWDĘ (por. J 1,17), TAK WIĘŹ MUSI POPRZEDZAĆ ODRĘBNOŚĆ.”

 

Ostatnie zdanie polecam sobie wydrukować i przykleić na lodówkę.

  1. Ada zainspirowała mnie do pogrzebania w historii spowijania. Wpis wkrótce.

Blog rodzicielstworadosci.com nie jest kolejnym blogiem parentingowym, zawierającym tylko miłe wszystkim informacje. Przeciwnie, opierając się na badaniach naukowych i własnym doświadczeniu, często piszę o czymś, o czym wolałbyś nie wiedzieć … To od Ciebie zależy co z tą wiedzą zrobisz!

Może zainteresuję Cię też:

Historia spowijania czyli dlaczego nie? cz. I

Jak uchronić dziecko przed więzieniem? Czyli edukacja domowa, wolna szkoła i unschooling

Homo Economicus czyli czy rodzimy się egoistami? cz. II

Jak wyczytać osobowość z budowy ciała czyli rzecz o „morfach”

Dlaczego poczekać z pierwszą kąpielą noworodka?

Jak się przygotować czyli poród domowy w pigułce cz.I

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather