Wyobraźcie sobie taką sytuację: Świat wokół Was i Waszego dziecka jest nieprzyjazny, ale połowa z tego najbliższego świata może sobie mówić co, chce „jesteś niegrzeczny”, „jesteś osłem”, „chętnie spuściłbym ci manto”, bo… dziecko tego nie rozumie.

„Jaka ona grzeczna”, „jak pięknie chodzi”, „tak nie wolno” od rana do wieczora… Oszaleć można. W pewnym momencie tracę siły na tłumaczenie. Ale oddycham z ulgą, bo przecież wszystko to wypowiadane w obcym języku.

W tym momencie pojawia się pokusa…

A może nie uczyć dziecka drugiego języka?

Problem byłby z głowy.

Rozważam to sobie na spokojnie, gdy nagle:

Fais un calin au nounours – po tych słowach, zgodnie z wyrażoną prośbą Lu przytuliła misia.

Czar złudzeń prysł. Poddaje się, trudno, moje dziecko – czy tego chcę czy nie – będzie dwujęzyczne.

Skoro tak to dołożę starań, by mu w tym pomóc.

Wspaniała książeczka z prawdziwymi odgłosami zwierząt (nie za głośne i można wyłączyć!)

 

Gallimard Jeunesse

Blog rodzicielstworadosci.com nie ma poprawiać humoru, ma skłonić do refleksji. Opierając się na badaniach naukowych i doświadczeniach własnych może wskazać Ci alternatywną drogę do szczęścia…

Może zainteresuje Cię też:

Czy rodzimy się egoistami? Czyli jak zepsuć dziecko cz.I

Jedna wspaniała książeczka i dwie gorsze

Cięcie dla cesarzy czyli zdumiewająca historia cesarki

5 sposobów na łożysko czyli masz babo placek

Dlaczego poczekać z pierwszą kąpielą noworodka?

Zanim pozwolisz pobrać krew pępowinową

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather