Kilka dni temu w zasięgu rączek naszej Córki znalazły się kryształy (byliśmy w odwiedzinach). Zwykle je przed Nią chowamy, ale tym razem zapomnieliśmy i Mąż mój chodził za Nią z tym znienawidzonym przez dzieci „nie!”.

Mówię mu:
– Wytłumacz jej dlaczego.
„Wiesz, Skarbie, kryształy są ciężkie, mogą spaść ci na nóżkę, potłuc się i co gorsza cię skaleczyć”.

I tak po kolei, przy każdym, aż doszedł do jakiejś grubej karafki i stwierdził, że tą może Niuni pokazać. Wzięła ją w ręce, podniosła, wykonała ruch, jakby chciała się z niej napić i odstawiła. Temat kryształów został zamknięty.

Przestała do nich podchodzić, sięgać do nich, krzyczeć… Nie uwierzyłabym, gdybym nie widziała na własne oczy.

Takiego sobie wybrałam, takie se mam.

Na placu zabaw też dajemy Jej czas i uprzedzamy odpowiednio wcześniej, że zbieramy się do domu i czekamy, aż da nam znać, że jest gotowa pójść z nami. Oczywiście znać nie daje, ale kiedy decydujemy się Ją już zabrać do domu to nie protestuje. Mieliśmy taki czas, że próbowaliśmy „zabierać Ją na siłę”. Koszmar. Potem był etap „zobacz, tam jest pies, pójdziemy za nim?” – działa świetnie, ale uczciwe postawienie sprawy podoba mi się jeszcze bardziej.

I właśnie kilka dni temu zostawiłam Męża z Małą w piaskownicy. Czekał cierpliwie i co jakiś czas przypominał, że chciałby już iść do domu, ale rozumie, że z kolei Córka chciałaby najpierw skończyć babkę z piasku. Skończyła, zaczęło kropić i bez awantur, płaczu i niepotrzebnych nerwów przyszli do domu.

 

Córeczka Tatusia

 

Gra na harmonijce, gitarze, keybordzie… Włazi na zjeżdżalnię „pod prąd”… Wiem, że nie ma tego po mnie.

 

Uwielbiam rozmawiać z Mężem

On niestety średnio lubi czytać, ale za to czytam mu ja i dyskutujemy na temat tego, czego się nauczyliśmy.

Poza tym uwielbiam patrzeć na to jak bawi się z Córką i czasem mówię głośno

FAJNIE JEST MIEĆ TATĘ

 

Właśnie, bo jak wiele z nas i naszych dzieci w ogóle ojców nie ma? Mówię o tych ziemskich, obecnych fizycznie i psychicznie. A ile z nas miało/ma ojców, którzy naprawdę uczestniczyli w naszym życiu i angażowali się w nasze wychowanie? (Nie chów! – jeszcze o tym będzie w innym poście).

Jestem wdzięczna za to, że moje dziecko ma Ojca. Nie jest idealny, ale do tego ideału dąży. I tego wszystkim ojcom życzę – by, pomimo potknięć, nie poddawali się i dążyli do ideału.

 

Może napiszecie mi w komentarzach jakieś fajne wspomnienia czy to o Waszych ojcach czy ojcach Waszych dzieci?

 11412378_995140880498096_2812985251734357000_n

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather