Część rodziców stosuje spowijanie, by ułatwić maluchom „naukę samodzielnego zasypiania”, także już na starcie lekko mnie od tego odrzuca. Dlaczego nie przekonuje mnie „trening snu” przeczytacie tutaj.

Często słyszę też, że dziecko ciasno owinięte czuje się bezpiecznie, jak w macicy. Przepraszam bardzo, ale macica to nie tylko ciasnota, ale część mamy: jej kołyszące ruchy, wibracje jej głosu, bicie serca… Nigdzie dziecko nie będzie czuło się bezpieczniej i przytulniej, niż w ramionach mamy. Tata też jest spoko, chociaż Maluch jeszcze nie zna rytmu jego kroków.

Zarówno dr Evelin Kirkilionis, Margot Sunderland, Claude Didierjean-Jouveau, jak i Jean Liedloff (a zapewne i wielu innych badaczy, których nie miałam okazji czytać) zgodne są co do tego, że ludzkie niemowlęta rodzą się zdecydowanie zbyt wcześnie*. O… cały rok za wcześnie! Jeszcze rok nie powinny odczuwać głodu, zimna, ani tym bardziej samotności. Ciasne owinięcie kocykiem, zamiast ramionami, niczego tu nie zmieni.

*Chodzi o rozwój mózgu – większość zwierząt rodzi się z mózgiem, mającym 90% objętości mózgu dorosłego, szympansy 45%, ludzie… 30%!

 

Powijaki w formie szczelnie owijających dziecko długich pasów płótna o szerokości kilku centymetrów były stosowane od starożytności co najmniej do XVIII wieku. Skrępowane niemowlę właściwie nie mogło się poruszać – jakby umieszczono je w kokonie. [1] Pozwolę sobie przypomnieć, że z historii spowijania  jasno wynika, że nie było ono stosowane z myślą o dobru dziecka. W takim razie:

Po co spowijano?

Można wyróżnić kilka powodów:

  1. Wygoda w przenoszeniu dziecka,
  2. Wiara w to, że dziecko będzie „rosło prosto”
  3. Nauczenie dziecka, że „płaczem niczego nie wymusi” – w efekcie wyciszenie go
  4. Uniemożliwienie dziecku dotykania miejsc intymnych i drapania się po twarzy
  5. Możliwość zostawiania dziecka na długi czas, bez obawy że się przemieści
  6. Ciepłe owinięcie i komfort dziecka – no, coś dla samego zawijanego

 

– Zrobię z Małej naleśnika…
– Co?
– Naleśnika…
– A jak to jest na leśnika?

nalesnik

Jednym z argumentów, mających przemawiać za spowijaniem jest fakt, że w ostatnich tygodniach życia dziecko miało ciasno w macicy i jest do tego przyzwyczajone. To może, po pierwsze, przypomnę, że to ono zdecydowało się z tej ciasnej macicy uciec (to dziecko, w zdrowej ciąży, daje „znak” do porodu, gdy jest gotowe). A po drugie…

 

Zwróćcie uwagę na ułożenie nóżek.

Serio przypomina Wam to pozycję embrionalną?

Normalnym sposobem funkcjonowania noworodka jest pozycja embrionalna, czyli przykurczone rączki i nóżki oraz przyciągnięta główka. Powinno się uszanować to, że maluszek przez pierwszy miesiąc życia jest jak pąk kwiatu, który stopniowo, powoli zaczyna rozkwitać.

Ewa Janiuk, położna

 

Żeby nie było, da się to zrobić prawidłowo. „Efekt o jaki nam chodzi, otrzymamy wtedy, gdy zapewnimy dziecku otulenie w postaci gniazdka, czyli podtrzymywanie rączek i nóżek przed tym, aby nie opadały na skutek grawitacji. – Chodzi o spowijanie takie, które daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, ale nie powoduje tego, że ograniczamy mu możliwość normalnego rozwoju psychomotorycznego – dodaje położna”. [2]

 

I tu dochodzimy do pierwszego podpunktu odpowiedzi na pytanie

Czy spowijanie jest bezpieczne?

 

  1. Nieumiejętne spowijanie prowadzić może do dysplazji bioder.

Prof. Nicholas Clarke z Southampton University Hospital ostrzega, że spowijanie unieruchamia rozwijające się stawy biodrowe, co może prowadzić do ich uszkodzenia. „Nogi powinny być w stanie wyginać się na boki i podciągać. To położenie umożliwia naturalny rozwoju stawu biodrowego”.

Jane Munro z Królewskiego Kolegium Położnych żywi podobne obawy: „spowijanie jest pozornie niegroźne, ale może stwarzać poważne problemy dla rozwoju dziecka. (…) Odradzamy rodzicom spowijania”.

Ortopeda Andreas Roposch mówi wprost, że jego zdaniem spowijanie nie powinno być w ogóle stosowane, ponieważ nie niesie ze sobą żadnych korzyści dla zdrowia, natomiast ryzyko niekorzystnych skutków, owszem.

Rosemary Dodds z doradzającej rodzicom organizacji NCT jest przeciwna spowijaniu dzieci –zarówno ze względu na niebezpieczeństwo dla stawów, jak i możliwość przegrzania. [3, 4, 5]

 

 

Jeśli mimo wszystko chcecie spowijać Wasze Maleństwo róbcie to tak, by jego nóżki miały swobodę ruchów. Poniżej filmik instruktażowy.

 

Tu jeszcze jedna opcja „zdrowego”, bezpiecznego spowijacza. Wygląda okropnie, ale wklejam z uwagi na to, że wiem, że niektórzy rodzice spowijają ze względu na AZS – więc, żeby dziecko ani się nie przegrzewało, ani nie drapało:

http://www.annaandeve.com/swaddle-strap

 

2. Hipertermia czyli przegrzanie

Rzeczywiście dzieci, przebywające w inkubatorach, owinięte kocykiem były cieplejsze od tych, nieowiniętych. Jednak jeszcze lepszą metodą pomagającą utrzymać właściwą ciepłotę ciała jest całkowicie bezpieczny kontakt skóra do skóry (STS) oraz… karmienie piersią. [6, 7, 8]

Oto przypadek bliźniaków: chłopca i dziewczynki. Ponieważ dziewczynka była płaczliwa, a lekarze nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości, babcia poleciła matce dzieci, by spowijała je i trzymała w dobrze nagrzanym pokoju. Kiedy dzieci miały 10 tygodni rodzice zauważyli wyraźne objawy sinicy i hipotonii [zmniejszonego napięcia mięśniowego]. Gdy przyjęto dzieci do szpitala oboje cierpieli z powodu silnego wstrząsu hipowolemicznego, hipertermii i wtórnej niewydolności oddechowej. U dziewczynki rozwinęła się niewydolność wielonarządowa i zmarła, podczas gdy chłopiec wrócił do zdrowia, bez powikłań.

„Podczas gdy spowijanie uważane jest za sposób na dziecięcą płaczliwość, należy informować rodziców o możliwych skutkach ubocznych oraz o niezbędnych środkach, jakie powinni podjąć, by było ono bezpieczne”. [9]

„Dzieci trzymane w łóżeczkach płakały o wiele częściej, niż te trzymane przez mamy w kontakcie skóra do skóry. (…) Trzymanie noworodka skóra do skóry przez matkę pozwala mu zachować energię, przyspiesza adaptację jego metabolizmu i może polepszyć samopoczucie nowo narodzonego”. [10]

 

3. Deformacje głowy i kręgosłupa

Przyjrzyjmy się raz jeszcze pozycji embrionalnej w łonie matki… Mały człowiek nie ma prostego kręgosłupa! I w zasadzie nigdy mieć nie będzie – z literki „c”, bardzo powoli ewoluuje on w literkę „s”.

Nie powinno się tego procesu w żaden sposób przyspieszać, ani zaburzać. Jednak co to ma wspólnego ze spowijaniem?

 

Otóż spowijanie, ze względów bezpieczeństwa, wymusza pozycję na plecach. Oczywiście nie mówię, żeby dziecka nigdy nie kłaść na plecach, jak zawsze chodzi tu o umiar. Nie tylko takie leżenie (i to jeszcze ze skrępowanymi członkami) nie jest naturalne, ale może też fatalnie wpłynąć na kształtowanie się młodej, miękkiej czaszki.

Na plecach dziecko jest jak bezbronny żuczek, widzi tylko sufit, łatwo o zakrztuszenie, nogi jakoś nie chcą „mądrze” się ułożyć… O wiele lepsze wydaje mi się spanie na boku i to straszne spanie na brzuchu, nóżki same układają się w „żabkę”, pupa się podnosi, rączki dziecko przyciska do siebie, więc nie ma też wydumanego problemu z efektem moro. [Będzie osobny wpis o moro dla Magdy, obiecuję].

brzuszek

 

4. SIDS – Zespół nagłej śmierci łóżeczkowej

Spowijanie rzeczywiście zwykle uspakaja dzieci, wydłużając fazę REM ich snu, jednak okazuje się, że dzieci mają płytki sen z krótkimi fazami nie bez powodu… Dr Rachel Moon, ekspert w dziedzinie nagłej śmierci łóżeczkowej, twierdzi, że „zmniejszenie ich pobudzenia może okazać się problemem i być jedną z głównych przyczyn SIDS”. [11]

W badaniu nad czynnikami ryzyka SIDS, przeprowadzonym w południwo-zachodniej Anglii aż 24% dzieci zmarłych w wyniku SIDS było spowiniętych. W dwóch grupach kontrolnych 6%.. [12]

 

Pod postem wywiązała się ciekawa dyskusja na temat tego badania. Dziewczyny słusznie zwracają uwagę na to, że te 24% niewiele mówi… Tak naprawdę mówi jedno: jakie czynniki uznano za ryzykowne w odniesieniu do spania niemowląt: współspanie plus zażywanie przez rodziców narkotyków/picie alkoholu; współspanie na sofie; współspanie na poduszce lub w spowinięciu. Dodatkowo 60% matek dzieci zmarłych w wyniku SIDS było palaczkami, a 26% dzieci urodzona przedwcześnie albo chora (28%).

Stwierdzono niewielkie znaczenie nakrycia głowy dziecka, palenie tytoniu po ciąży, używanie smoczka i spania na boku.

Od razu odnosząc się do pytania o spanie na brzuchu: „Po kampanii „Back to Sleep” na początku lat 90′ następował powolny, ale stały spadek liczby zgonów z powodu zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS) – o prawie 50% do końca lat 90′. Jednakże nie jest jasne czy późniejszy spadek śmiertelności w wyniku SIDS, spowodowany był unikaniem kładzenia niemowląt w pozycji na brzuchu czy inne oraz nowsze zalecenia [równocześnie zalecono np., by nie palić w ciąży i mieć jak najmniej rzeczy – poduszek, kołder, kocyków, zabawek – w łóżku]”. Na marginesie dodam, że już kiedy byłam noworodkiem straszono kładzeniem dzieci na brzuchu, do moich rodziców to nie trafiało, do mnie też nie. Aczkolwiek wierzę w intuicję rodzica, czynnika ryzyka i zachowanie ostrożności. Jednak to nie jest wpis ani o SIDS, ani o spaniu na brzuchu (Karp je poleca… w spowinięciu???).

 

 

5. Utrata wagi

Spowinięte dzieci, które przeżyły dwugodzinną separację z matką po porodzie, a po tym czasie do niej wróciły miały tendencję do późniejszego odzyskiwania wagi, w porównaniu do dzieci, które tak samo zostały oddzielone od matek, jednak były ubrane „normalnie”.

Ponadto dzieci, otrzymujące oprócz mleka z piersi także suplementy w porównaniu z dziećmi karmionymi wyłącznie piersią miały znacznie opóźniony przyrost wagi (w 5 dniu 59 gram do 14 gram na 100 ml mleka). [13]

 

♠ ♠ ♠

 

 

Pierwszej nocy po porodzie, naszą Urodzoną o Świcie Lu trzymaliśmy w rożku, oczywiście przy swoich gabarytach w nim tonęła. Chcieliśmy jednak, żeby było Jej ciepło, żeby nie trzeba było Jej wciskać w ubranka i żeby dzięki „otulaczowi” była trudniejsza do zgniecenia. Efekt? Złe przystawienie do piersi i pogryzione sutki. Na szczęście, wystarczył jeden dzień bez udziwnień, sama skóra do skóry i wszystko wróciło do normy, jednak czasem od takiej „przygody” zaczyna się równia pochyła, prowadząca do zakończenia karmienia piersią.

Nancy Mohrbacherm, Międzynarodowa Konsultantka Laktacyjna, sugeruje, że powinniśmy poważnie przemyśleć spowijanie. Wyjaśnia, że według wielu badań spowinięte noworodki ma słabszy odruch ssania, więcej tracą na wadze i są zimniejsze niż dzieci, trzymane skóra do skóry. [14]

Istnieją pewne przesłanki, aby łączyć spowijanie z problemami oddechowymi u dzieci, jednak do tej pory badania były przeprowadzane na zbyt małej próbie (m.in. w Chinach), by można było potwierdzić tę informację. [15]

♠ ♠ ♠

Noworodki potrzebują być dotykane… DUŻO! Oddzielenie matki i dziecka wywołuje stres u obojga. Badane przez dr St. Jamesa-Robertsa dzieci, które były trzymane przez rodziców od 15 do 16 godzin w ciągu doby i spały z nimi, częściej od pozostałych dzieci przesypiały noc. Ogólnie rzecz biorąc rzadziej płakały. [16]

 

A co z metodą „5S” Harveya Karpa?

J.M. McRury i A. J. Zalotor w 2010 roku porównali do siebie dzieci uspakajane metodą 5S (spowinięcie, położenie na brzuszku/boku, biały szum, kołysanie, ssanie – swaddle, side/stomach position, shush, swing, suck) oraz grupę kontrolną. Nie było między nimi znaczących różnic, np. w 6 tygodniu życia dzieci z grupy kontrolnej płakały 1,9 h, a z grupy „5s” 2,2 h. Dzieci z grupy kontrolnej spały 14,5 h na dobę, a dzieci „5s” 14,4 h; w 12 tygodniu dzieci z grupy kontrolnej płakały 1,2 h, a z „5s” 1,8 h. Nie zauważono różnic w poziomie stresu rodziców. [17]

Z doświadczenia podpowiem mamom, karmiącym piersią, jeśli chcecie stosować metodę „5S” – droga wolna, tylko zaczynajcie od punktu ostatniego – „ssanie”, jeśli dziecka nie męczy kolka, nie wyrzynają mu się zęby lub nie jest chore to na 90% zaśnie przy piersi bez zbędnych cyrków. Szumienie (ustami) i my czasem stosujemy, odruchowo, tak samo bujanie (przy piersi). Nie lubię po prostu „metod na dzieci”, jak instrukcja obsługi automatu do kawy, a jak nie zadziała to znaczy, że robisz coś źle. Guzik, mili Państwo, guzik! Robisz cudownie, bo jesteś rodzicem i to rodzicem nie byle jakim, bo wciąż zdobywającym nową wiedzę!

 

Wyobraźcie sobie, jak się zdziwił Karp

 

kiedy dowiedział się o tym, że…

od 2013 roku w stanie Minnesota

spowijanie jest nielegalne!

A w Pensylwanii, Texasie i Kalifornii dążą do tego samego. Zarówno ze względu na ryzyko dysplazji, jak i SIDS.

Oczywiście nie chodzi o robienie z dziecka burrito przez rodziców – to już wyłącznie ich sprawa – zakazane jest spowijanie w żłobkach. [18] Stan Minnesota zaostrzył kary dla wszystkich placówek, które nie przestrzegają zasad „bezpiecznego snu” i zajął stanowisko, mówiące, że „wszystkie koce stwarzają ryzyko”. W zamian zalecają śpiwór bez rękawów. „Spowijanie powinno służyć jedynie do pocieszenia i uspokojenia dziecka przed 2.rokiem życia, ale nie do spania”.

 

 

Co na to Harvey Karp?

Parafrazując: źle użyte foteliki samochodowe też są groźne dla zdrowia i życia, ale nikt ich nie delegalizuje.

Nie zważając na konflikt interesów, Karp argumentuje dalej: „Jeśli pracownikom żłobków nie będzie wolno spowijać dzieci, część z tych dzieci będzie płakać i płakać. A ten płacz spowoduje problemy”.

Dalej: „W rzeczywistości, to [spowijanie] może obniżyć ryzyko SIDS, ponieważ dzieci, które głęboko śpią mniej skłonne do przewracania się na brzuch”. [19]

To co zamiast spowijania?

Karmienie piersią, kontakt skóra do skóry, współspanie, chustonoszenie, a najlepiej… wszystko naraz!

Albo… prawidłowe spowijanie i pozostawanie z rodzicem w bliskości (w zasięgu wzroku, słuchu i węchu).

 

Blog rodzicielstworadosci.com nie jest kolejnym blogiem parentingowym, zawierającym tylko miłe wszystkim informacje. Przeciwnie, opierając się na badaniach naukowych i własnym doświadczeniu, często piszę o czymś, o czym wolałbyś nie wiedzieć … To od Ciebie zależy co z tą wiedzą zrobisz!

 

Może zainteresuję Cię też:

Historia spowijania czyli dlaczego nie? cz. I

7 powodów, dla których „wypłakiwanie się” może być niebezpieczne dla Twojego dziecka

Dlaczego poczekać z pierwszą kąpielą noworodka? Czyli niesamowity vernix

Co zrobić, gdy szpital żąda pieniedzy za czuwanie rodzica przy dziecku?

Zanim pozwolisz pobrać krew pępowinową

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather