Nie ma mnie, a raczej nowych wpisów, na fejsbuku przybywa polubień, co mnie bardzo cieszy, ale i dziwi z racji braku mojej aktywności. Czas na kilka słów wyjaśnień.

 

Uciekamy z Warszawy

 

Tak długo to zapowiadaliśmy, że nie tylko nasi znajomi, ale i my sami przestaliśmy w to wierzyć. Kiedy naszej bliskiej znajomej napisałam: „Pakujemy się!”, odpisała: „Ale jak to?”. Nikt nam nie wierzył. Choć później wyjaśniła, że o przeprowadzce mówimy od tak dawna, że była pewna, że jeszcze przynajmniej pół roku nam się zejdzie. Tymczasem znaleźliśmy mieszkanie prawie-idealne, ponad 450 km od Stolicy i chwyciliśmy byka za rogi. (Właściwie to Jelenia…) Nareszcie.

Dziś śpię znów z Lu na naszym „pierwszym” łóżku, 1,20 m, pod śpiworami, bo Mąż i Ojciec w jednym, pojechał z meblami (w tym z łóżkiem i pościelą) do naszego nowego, dwupiętrowego lokum. Chciałam zaznaczyć, że już wcześniejsze trzy noce spaliśmy we trójkę na tym 1,20 m i nawet się wyspaliśmy.

 

 

 

Zamieniliśmy Syrenkę na Jelenia

I mamy teraz okna i bardzo duży balkon z, uwaga!, drewnianą podłogą wychodzące prosto na Park Krajobrazowy Doliny Bobru. Czy muszę pisać jak bardzo jestem szczęśliwa?

Jelenie, sarny, lisy, dziki, tchórze, kuny, puchacze, nocki duże (nietoperze) i zające. No, jednego zabraliśmy ze sobą z Warszawy.

546246_439731382705718_325578141_n

581460_575197592492429_2773957_n

Właśnie dzwonił Mąż:

 – Pamiętasz, co powiedziałem, kiedy weszliśmy do mieszkania na Mokotowie?

– „Bierzemy!” – trudno nie pamiętać, nawet jeśli to było trzy lata temu, bo prosiłam Go wcześniej, żeby nie okazywał entuzjazmu, zanim nie uzgodnimy ceny za wynajem.

– No, to tu mam to samo.

 

Trzeba Wam wiedzieć, że był dreszczyk emocji… No bo w końcu nie widzieliśmy wcześniej tego mieszkania „na żywo”, no i żadne z nas nie było nigdy w Jeleniej Górze. Ale tak zadowolonego Męża nie słyszałam już dawno. Mówi, że w mieszkaniu jest na tyle duża szafa wnękowa, że Lu będzie mogła w niej biegać, a Ona lubi szafy. Ale co oglądać na zewnątrz też jest…

Blog rodzicielstworadosci.com nie jest kolejnym blogiem parentingowym, zawierającym tylko miłe wszystkim informacje. Przeciwnie, opierając się na badaniach naukowych i własnym doświadczeniu, często piszę o czymś, o czym wolałbyś nie wiedzieć … To od Ciebie zależy co z tą wiedzą zrobisz!

 

Może zainteresuję Cię też:

Jak polecieliśmy do Szwecji z dzieckiem – wiosna

Jak polecieliśmy do Szwecji z dzieckiem – jesień

Biurokracja po porodzie domowym – humorystycznie

Jak uchronić dziecko przed więzieniem? Czyli edukacja domowa, wolna szkoła i unschooling

Białe Święta w Górnej Chacie

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather