Jak ważna jest witamina D wie każdy chory na Hashimoto, depresję, krzywicę czy osteoporozę. Wiadomo: lepiej zapobiegać, niż leczyć…

 

Jesień. Szaro, buro, mokro… brr. Chyba, że mamy szczęście i przyszła „złota, polska jesień”.

Mówi się, że wystarczy 15 minut dziennie na słońcu, na golaska, żeby sobie wytworzyć witaminę D, ale kto będzie nago biegał po liściach i to jeszcze przez kwadrans? Że już nie wspomnę o złośliwych chmurach, wchodzących w paradę.

Dodatkowo to, niestety, nieprawda… Każdy z nas ma inny próg „minimalnej dawki rumieniowej” [MEN], ponadto w naszej szerokości geograficznej, między październikiem, a marcem promienie słoneczne nie dostarczą nam żadnej witaminy D! [1]

 

Jak obliczył ekspert od witaminy D, endokrynolog dr Michael Holick, na każdą osobę, która umrze na raka skóry spowodowanego przedawkowaniem słońca przypada 55 kobiet, które umrą na raka piersi, którego rozwój związany jest m.in. z niedoborem witaminy D w ustroju. [2]

 

W takim razie

Skąd czerpać witaminę D?

  1. Od kwietnia do września głównie ze słońca, bo to najbardziej naturalna forma dla nas;
  2. Z jedzenia (ryby, grzyby, tłuszcze zwierzęce ALE UWAGA! ze zwierząt hodowanych na słońcu, rzecz jasna, a nie w fabrykach…);
  3. Z pyłku pszczelego (dodatkowo zawiera witaminę K i mnóstwo witaminy A)
  4. Z suplementów (tran często jest zanieczyszczony, więc skłaniałabym się raczej do D3 pozyskiwanej z runa owczego);
  5. Z… żarówek UVB, takich jak do terrariów. Mamy taką od roku. Najlepiej zamontować ją w łazience, wiadomo – więcej golizny;
  6. Z solarium, ale to, oczywiście, z dużą rozwagą.

Do tego, by witamina D3 dobrze się wchłaniała potrzebujemy jeszcze witaminy K2. I znów albo z suplementów albo z pożywienia.

„Najlepsze naturalne źródła K2:

Masło z mleka od krów karmionych na pastwiskach, zieloną trawą

Wątróbka gęsia, europejska, bowiem w Europie jeszcze gęsi żywią się zielonymi roślinami, a gdzie indziej już tylko ziarnem

Jaja (żółtko) od kur, które jedzą warzywa (nie ziarna, więc nie wystarczy chów ekologiczny)

Natto (specjalnie fermentowana soja, może też być suszone natto)” [3]

 

 

Blog rodzicielstworadosci.com nie jest kolejnym blogiem parentingowym, zawierającym tylko miłe wszystkim informacje. Przeciwnie, opierając się na badaniach naukowych i własnym doświadczeniu, często piszę o czymś, o czym wolałbyś nie wiedzieć … To od Ciebie zależy co z tą wiedzą zrobisz!

Może zainteresuję Cię też:

Dlaczego nie rzepak czyli olej kapuściany?

20 owoców i warzyw pełnych pestycydów

17 warzyw i owoców odpornych na pestycydy

Handelek organami czyli nielegalne mleko i komórki macierzyste

5 sposobów na łożysko czyli masz babo placek

 

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather