Tags

, , ,

Jestem chrześcijaninem. Ale nie buntownikiem. Nie należę do żadnego spisku zmierzającego do obalenia Cesarstwa. Jezus, którego ukrzyżowałem, jest prawdziwie królem, ale królestwo Jego nie jest z tego świata. Jezus nie pragnie władzy doczesnej. Jego królestwo to stan umysłów i serc, które pragną pokoju, sprawiedliwości i dobrej woli wszystkich ludzi na całym świecie.

Lloyd C. Douglas, „Szata”

 

Przedwczoraj rano skończyłam czytać „Szatę”. Dla mnie jest to książka ze wszech miar niezwykła – opowiada historię dobrze znaną, a jednak nie nudzi ani trochę.

Czasy Cesarza Tyberiusza, Imperium Rzymskie roszczące sobie prawo do stawiania się nad innymi ludami i czyniące z nich niewolników. Imperium nie mające szacunku dla Greckich filozofów, ani nawet własnych bogów. Imperium, które drży ze strachu, na myśl o tym, że nadejdą czasy nowego Króla. Drży nawet wtedy, kiedy słyszy, że jedyną bronią nowego Władcy jest i będzie Prawda.

– Ależ tak, wierzę. I uważam to zdarzenie za cud. Jezus natchnął samolubnych skąpców do przyzwoitego zachowania się wobec innych ludzi. Trzeba być bardzo niezwykłym człowiekiem, żeby przemienić taki tłum w zgodną rodzinę! Nie rozumiem uzdrowień, Harifie, ale wierzę w cudowne nakarmienie rzeszy! Dziękuję ci, żeś mi to opowiedział!

 

To, co wyjątkowo urzeka mnie w powieści Douglasa – syna pastora, to to, że towarzyszymy w duchowej wędrówce Rzymianinowi – ateiście, razem z nim możemy dojrzewać do pokochania odważnego Galilejczyka i razem z nim możemy dojrzeć do słów „Tak, jestem chrześcijaninem”. Do tego książka ta obfituje w ciekawostki historyczne i nieraz bawi do łez.

Naumyślnie wróciłam do niej, właśnie w czasie Wielkiego Postu – posłużyła mi za swego rodzaju rekolekcje i umocniła w postanowieniach.

 

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather