Kiedy spotkamy się po Świętach, opowiem Wam o Perfekcyjnej Pani Wutang i Sępiradle.

 

Tymczasem życzę RADOSNYCH Świąt Narodzenia Pańskiego!

 

 

Ponadto życzę Wszystkim owocnego czasu skupienia w adwencie. A w przerwie świątecznej dużo czasu na czytanie 😉

 

 – To dlatego mam kłopot z pacierzem – zauważył Jędrek. – (…) A ja jestem takim właśnie małym, zupełnie małym pyłkiem.
– Tak, tak, to jest to. Kiedyś opowiedziałem o tym jednemu zakonnikowi – wspomniał Florian. – A on mi na to: ja też tak mam! (…) I ten zakonnik znalazł na to sposób.
– Jaki?
– Pomyślał sobie: czega ja się boję, przecież Bóg jest moim Ojcem. I powiedział po prostu: Tato, przepraszam. Popatrz, jaki jestem malutki, słaby, roztargniony, jak mi myśl ucieka. Ale przecież mnie kochasz, prawda? Pomóż mi, proszę.
– I pomógł?
– Od razu.
Jędrek umilkł.
– To jest niezłe – powiedział wreszcie. – I łatwe. Jak do taty!
(…)
Przemknęła tam delikatna świetlista kreska, szybki błysk. A zaraz drugi i trzeci.
– Cały deszcz!
– Milu, jakie to piękne. Widzę to po raz pierwszy w życiu, to aż nie do wiary.
– Znowu!!! – wołał Jędrek. – On nam to chyba specjalnie przesyła.
– Te, pyłek, nie bądź zarozumiały – zgasił go Szymon.
– Przecież jest moim tatą. Tata by mi przysłał.
– A pewnie – rzekł Robert i przytulił syna.

Małgorzata Musierowicz, „Feblik”

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmailby feather